Wielkopolska i jej stolica czekają

  • 3 dni (1.05 – 3.05. 2009)
  • 1 miejsce noclegowe – Dom Sadyba w Puszczykowie
  • 3 miasta: Poznań, Puszczykowo, Wolsztyn

Dzień 1 (01.05.2009)

Tego dnia wstaliśmy wcześnie rano. Chcieliśmy jak najszybciej dojechać do Poznania, aby zobaczyć jak najwięcej atrakcji. Dziewczynki bardzo chciały zobaczyć koziołki, zatem od razu udaliśmy się na Stary Rynek. Gdy nadeszła godzina dwunasta naszym oczom ukazały się  trykające się przy dźwiękach poznańskiego hejnału koziołki. To było wspaniałe przedstawienie.

A oto legenda o koziołkach Pyrku i Tyrku:

“Kiedy po wielkim pożarze miasta odbudowano ratusz, postanowiono zamówić u mistrza Bartłomieja z Gubina specjalny zegar na ratuszową wieżę. Nie każde miasto było stać na taki wydatek, a że Poznań był wtedy jednym z najbogatszych miast, rada miejska postanowiła hucznie uczcić to ważne wydarzenie. Zaplanowano wydać wielką ucztę, na którą miały zjechać do Poznania najważniejsze osobistości.

Pracy było co nie miara, a kucharz uwijał się jak w ukropie. Na główne danie miał podać pieczeń z sarniego udźca. Do obracania pieczeni na rożnie został wyznaczony mały kuchcik Pietrek. Goście już zaczęli się zjeżdżać, na rynku robiło się coraz tłoczniej, tyle ciekawych rzeczy do obejrzenia, a sarni udziec piecze się tak powoli.

W dodatku sam mistrz Bartłomiej opowiadał mu rano o mechanizmie zegara, o kółkach, które powoli się obracają cichutko tykając. Opowiadał o ciężarkach, które poruszają zegarowy mechanizm. A tu trzeba siedzieć i pilnować pieczeni. W końcu Pietrek nie wytrzymał i postanowił tylko na chwilkę zostawić pieczeń i chociaż raz spojrzeć na zegar i na te wszystkie wspaniałości na poznańskim rynku. Przecież nie będzie go tylko kilka minut.

Niestety nieobecność kuchcika przeciągnęła się ponad miarę, pieczeń spadła do ognia i spaliła się na węgielek. Przerażony chłopiec nie stracił głowy. Pobiegł ile sił w nogach na pobliską łąkę, gdzie mieszkańcy miasta wypasali swoje zwierzęta., porwał dwa koziołki i siłą zaciągnął je do ratuszowej kuchni. Koziołki czując, że ich koniec jest bliski, w ogólnym zamieszaniu wyrwały się chłopcu i uciekły na wieżę.

Tam na oczach zgromadzonej gawiedzi przestraszone zaczęły się trykać rogami. Widok koziołków tak rozbawił burmistrza, wojewodę i wszystkich gości, że darowali Pietrkowi jego winę, a zegarmistrzowi polecili wykonanie specjalnego mechanizmu, który uruchamiałby każdego dnia zegarowe koziołki. Od tego czasu codziennie w samo południe, kiedy trębacz gra hejnał pokazują się zgromadzonej gawiedzi dwa trykające się koziołki” .

Podobało się?

Zaraz po zakończeniu pokazu koziołków udaliśmy się na ulicę Ludgardy, by obejrzeć Makietę Dawnego Poznania. To niesamowite widowisko światła, dźwięku i efektów specjalnych trwało około 30 minut. Dzięki ciekawym komentarzom lektora mogliśmy dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy o powstawaniu tego pięknego miasta.

Po obejściu Starego Miasta postanowiliśmy wybrać się na spacer na ulicę Matejki do Palmiarni Poznańskiej. Dziewczyny chciały popatrzeć na rybki i mnóstwo egzotycznych roślin 😉. Na miejscu jest też kawiarnia i sklep z pamiątkami.

Gdy zaczął zbliżać się wieczór nadszedł czas ruszyć w drogę do Puszczykowa, gdyż tam przy ulicy Brzozowej 15a mieliśmy zarezerwowany pokój. “Dom Sadyba” położony nad rzeką Wartą zapewnił nam wszystko czego potrzebowaliśmy.

Dzień 2 (02.05.2009)

Wreszcie nadszedł długo oczekiwany dzień … XVI Parada Parowozów. Andrzej już od rana nie mógł się doczekać, aby nam te wspaniałe maszyny pokazać i trochę o nich poopowiadać 😁 Zatem szybko zjedliśmy śniadanie i udaliśmy się do Wolsztyna. Warto wspomnieć, że impreza ta to prezentacja lokomotyw z całej Europy i odbywa się ona cyklicznie w długi weekend majowy od wielu lat. Tylko epidemia w roku 2020 była w stanie usunąć tę imprezę z kalendarza. Miejmy nadzieję że to będzie póki co jedyna przerwa w jej historii.

„Teerka” gdzieś na szlaku Wolsztyn – Grodzisk Wielkopolski

Jula nie mogła się doczekać, aby zobaczyć słynną “Petuchę” o której jej Andrzej opowiadał. Ku jej ogromnej radości udało nam się także zrobić zdjęcie na pamiątkę 😊

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie weekend-majowy2009poznac584wolsztynpuszczykowo-070.jpg
słynna “Petucha”

Dziewczyny były pod ogromnym wrażeniem tego dnia. Na własne oczy mogły zobaczyć jak wygląda zmiana zwrotnicy, jak na obrotnicy lokomotywy zmieniają kierunek jazdy czy dosypuje się węgiel lub dolewa wodę, do czego służy drezyna i jak się na niej jeździ.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie weekend-majowy2009poznac584wolsztynpuszczykowo-026.jpg

Po przejeździe lokomotyw solo, następnie parami a potem czwórkami, przyszedł czas na paradę wszystkich lokomotyw obecnych na imprezie. Poniżej ich majestatyczny przejazd.

Dzień 3 (03.05.2009)

Ostatni dzień to czas na spacer po samym Puszczykowie. Dziewczynkom najbardziej podobała się zabytkowa stacja kolejowa Puszczykówko i Muzeum Arkadego Fiedlera – wybitnego pisarza i podróżnika. Owa stacja to budynki dworcowe powstałe 110 lat temu, 10 lat temu przeszły wielką renowację. Przez te lata stacja ta służyła letnikom poznańskim.

A muzeum Fiedlera? No cóż, to trzeba po prostu zobaczyć. Odnajdziemy w nim szereg pamiątek z wypraw tego wielkiego podróżnika. Do najbardziej jego znanych książek trzeba zaliczyć ” Dywizjon 303 ” opowiadający o naszych bohaterskich lotnikach w walkach o Wielką Brytanię, czy ” Dziękuję ci , kapitanie ” o losach marynarzy polskich na wojennych statkach handlowych.

A samo otoczenie muzeum to mnóstwo zieleni, ciekawych obiektów i rzeźb.

Nad Wartą

Niestety nic nie trwa wiecznie i nadszedł czas powrotu do domu.

AUTOR: Andrzej

Podobał Wam się wpis? Co myślicie o tym miejscu? A może macie jakieś sugestie? Koniecznie dajcie znać w komentarzach, to dla nas bardzo ważne.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments