Szczyrk

AUTOR: Zuzanna

  • 5 dni (29.04 – 03.05. 2011)
  • jedno miejsce noclegowe – Willa Bieńkula
  • 6 schronisk – Skrzyczne, Szyndzielnia, Klimczok, Równica, Stożek, Czantoria
  • 4 wyciągi krzesełkowe

Dzień 1 (29.04.2011)

Pierwszy tegoroczny długi weekend spędziliśmy w Beskidzie Śląskim w trójkącie miast: Szczyrk – Wisła – Ustroń, a dokładnie w pensjonacie o nazwie Willa Bieńkula. W pobliżu (czyt. tuż obok) naszego domku wypoczynkowego znajduje się stacja narciarska “Czyrna – Solisko”. Obok stoku, jest wypożyczalnia nart i sprzętu narciarskiego. Ogarniamy się w pokoju szybko i ruszamy pozwiedzać okolicę.

Dzień 2 (30.04.2011)

Poranek tego dnia to wyjazd do Bielsko – Białej pod Dębowiec. Przeszliśmy się do dolnej stacji kolei gondolowej, by wjechać na górę w okolice schroniska PTTK na Szyndzielni. Kolej chroniąca przed zmiennymi warunkami atmosferycznymi zawiozła nas do naszego celu.

Pomiędzy schroniskiem Szyndzielnia, a naszym następnym celem czyli Klimczokiem odbyliśmy spacerek całą rodziną. Było miło, a co najważniejsze mamy już dwie pieczątki pochodzące z dwóch spośród kilkunastu zaplanowanych schronisk.

Po zjechaniu koleją na dół, ruszamy trochę rozejrzeć się wokół skoczni Szczyrk Skalite. O tej porze roku wygląda zdumiewająco, jednak wiadomo, że zimą, gdy śnieg zdąży ją zasypać, wygląda olśniewająco.

To nie była jednak ostatnia atrakcja tego dnia. Wczesna była pora, więc decyzja była jasna: wjeżdżamy na Skrzyczne kolejką krzesełkową, więc zakupujemy takowe bilety:

A na Skrzycznym widoki piękne, można się przejść i popatrzeć na inne góry np. Klimczok. Ogólnie dzień udany, dużo odwiedzonych miejsc i wszyscy zadowoleni.

Dzień 3 (01.04.2011)

Pierwszy dzień maja pomimo niezbyt sprzyjającej pogody nawet się udał. Pierwszym celem była kolejna skocznia, a mianowicie Skocznia im. Adama Małysza w Wiśle. Obiekt niezwykle kameralny, z uroczym stadionem nad drogą. Wjeżdżamy wyciągiem na górę w przystępnej cenie, by z pozycji skoczka zobaczyć widok roztaczającej się pod nim skoczni. Szczerze mówiąc, gdybym miała skoczyć, bym się bardzo bała.

Byliśmy blisko Ustronia, dlatego przy okazji zajeżdżamy tam, a dokładnie na Równicę. Z powodu silnego zamglenia nic nie było widać, okolicę mogliśmy oglądać jedynie na zdjęciach czy pocztówkach.

Pogoda skłoniła nas do przejechania przez Wielką Pętlę Beskidzką. Były to miejscowości: Żywiec, Milówka, Koniaków, Istebna oraz Przełęcz Salmopolska. W Szczyrku zakupujemy pamiątki.

Dzień 4 (02.04.2011)

Przedostatni dzień majowego weekendu to zgodnie z naszym planem wyjazdu dwa wyciągi: na Wielki Stożek i na Czantorię Wielką. Cały dzień sprzyjała nam dobra pogoda. Co prawda rano w drodze z parkingu trochę taplaliśmy się w błotku, ale to nieistotne. Pierwszy był Stożek. To miejsce odpowiednie dla rowerzystów, ale również dla turystów uwielbiających ładne widoki. Podczas drogi można napotkać słupki graniczne, świadczące o bliskości Czech, jednak my pozostajemy w Polsce i ruszamy dalej.

Jak już mówię dalej, mam na myśli Czantorię Wielką. Wjeżdżamy kolejką krzesełkową, oczywiście wszyscy na jednym krzesełku. Na górze napotykamy różne atrakcje takie jak: letni tor saneczkowy, sokolarnia, tor pontonowy, wieża widokowa na czeskiej stronie.

Julka skorzystała z dwóch zjazdów pontonowych, na co ja byłam za młoda. Będąc po czeskiej stronie pokusiliśmy się o kilkuminutowy spacer do Chata Cantoryje. Było to szóste, a zarazem ostatnie schronisko beskidzkie, które zobaczyliśmy. A za zdobycie Czantorii wraz z siostrą dostałyśmy dyplom dla niestrudzonych wędrowniczek.

Dzień 5 (03.05.2011)

Ostatni dzień weekendu to powrót do domu przez miasto naszego Papieża Jana Pawła II – Wadowice. Tradycyjnie jemy kremówki, zwiedzamy miasto, po czym wracamy do domu. Podsumowując te kilka dni: można stwierdzić, że weekend szlakiem wyciągów i schronisk Beskidzkich udał się w pełni. Wszyscy zachwyceni już planujemy kolejny wyjazd.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *