5 schronisk i 5 dolin w TATRACH

  • 9 dni (19.08.2017 – 27.08.2017)
  • Najwyższe wzniesienie – Wołowiec – 2063 m n. p. m.
  • 5 schronisk – Ornak, Kalatówki, Hala Kondratowa, Morskie Oko, Polana Chochołowska
  • Doliny – Kościeliska, Strążyska, Chochołowska, Małej Łąki, Białego
  • park linowy ( Stary Bór)

Dzień 1 (19.08.2017)

Tego roku po raz wtóry mamy okazję ponownie udać się w Tatry. A gdzie tym razem? Do naszego sprawdzonego i ulubionego domku w tamtej okolicy, a mianowicie do państwa Kuligów, do uroczego domku “Za Potokiem”. Latem to miejsce wygląda przepięknie, zresztą zimą prezentuje się również bajecznie. Po drodze zajeżdżamy do Skansenu Taboru Kolejowego w Chabówce, gdyż akurat w dniu naszego przejazdu odbywa się  Parowozjada, czyli parada czynnych zabytkowych lokomotyw parowych.

Dzień 2 (20.08.2017)

Niestety drugiego dnia pogoda nas nie rozpieszcza i przez cały dzień oglądamy ciągłe opady deszczu. Postanawiamy zatem pochodzić po Krupówkach. A wtedy głowa rodziny czyli tata daje się namówić – a raczej zmusić – do pójścia na zakupy. Tata uważa, że nasze potrzeby, tzn. mamy, Julki i moje są najważniejsze i o sobie często zapomina. Zatem tym razem my postanowiłyśmy zadbać o niego. Dobrze, że byłyśmy we trzy, a tata tylko jeden. Ja pilnowałam, aby tata nie uciekł z przymierzalni, a mama i Julia biegały po sklepie i przynosiły różne rzeczy dla taty. To była fajna zabawa.

Dzień 3 (21.08.2017)

W poniedziałek mamy już pogodę, tak więc wyruszamy na szlak:

Kiry – schronisko Ornak – Miętusi Przysłop – Dolina Małej Łąki – Droga pod Reglami – Kiry

Dolina Kościeliska

Są to miejsca dla nas wszystkich znane, jednak pokrótce o nich opowiem. Droga nie jest trudna, idealna na rozchodzenie się, był to wyśmienity spacerek. Pogoda dopisywała, tak więc uśmiechy na twarzach były.

A wieczorem to już tylko odpoczynek i plany na kolejny dzień.

Dystans: 18,55 km

Dzień 4 (22.08.2017)

Tego dnia mamy dosyć ambitne plany, lecz po wczorajszej rozgrzewce patrzymy na to dosłownie przez różowe okulary. A to jest nasz plan:

Kuźnice – Kalatówki – schronisko na Hali Kondratowej – Przełęcz pod Kopą Kondracką – Kasprowy Wierch – Kuźnice

Poszczególne miejsca są nam bardzo dobrze znane. Postanawiamy zatem zmienić kolejność zdobywania kolejnych miejsc. Pierwszą różnicą jest zdobycie przełęczy pod Kopą Kondracką od dołu schroniska na Halo Kondratowej. Jest to zupełnie nowa perspektywa. Pogoda póki co dopisuje, lecz zaczyna być nieco wietrznie. Następnie już nieco zmęczeni idziemy na Kasprowy Wierch.

Zapada wspólna decyzja o zejściu przez Myślenickie Turnie prosto do Kuźnic. Dajemy radę, a po powrocie jest duża satysfakcja. Zresztą, jak zawsze po takich osiągnięciach.

Dystans: 18,5 km

Dzień 5 (23.08.2017)

Dzisiejsza trasa prezentuje się dosyć ciekawie. zresztą co będę opowiadała, spójrzcie sami:

Dolina Strążyska – Sarnia Skała – Dolina Białego – Droga pod Reglami – Dolina Strążyska

Tego dnia miało nie być szaleństw na szlaku, więc nie ma. Kilometrów nie naliczymy za wiele. Chcemy odpocząć, bo poprzedni dzień był dość wymagający . Dojście na Sarnią Skałę trochę nas zmęczyło, jednak nie aż tak, by nie móc podziwiać widoków roztaczających się wokół nas .

Po przejściu tego szlaku udajemy się do naszego domku wypoczynkowego.

Dystans: 8 km

Dzień 6 (24.08.2017)

W czwartek dla odmiany wyruszamy na szlak “pielgrzymkowy” (asfalt i mnóstwo ludzi):

Palenica Białczańska – Morskie Oko – Czarny Staw – Palenica Białczańska

Na parking w Palenicy Białczańskiej nie udaje nam się dojechać, wszystkie miejsca są już zajęte. W sezonie niezliczone ilości samochodów szybko zapełniają parking palenicki, pobocza drogi dojazdowej a następnie te na Łysej Polanie ( zarówno po naszej jak i słowackiej stronie). Zatem parkujemy nieco dalej, ale dla nas to nie problem. Nie jest to trudny szlak, cały czas idziemy po wyasfaltowanej drodze aż do Morskiego Oka, podziwiając niesamowite widoki. Humory nam dopisują. Warto się trochę zmęczyć i wyruszyć w stronę Czarnego Stawu pod Rysami. Kiedyś “wędrowałam” tędy w nosidle na plecach taty a teraz jako “przewodnik rodziny” na czele naszej drużyny. Widoki cudne, niedługo tu na pewno wrócimy, chociażby zimą. 😎

Dzień 7 (25.08.2017)

Piątkowy plan przedstawia się tak:

Dolina Chochołowska – Schronisko na Polanie Chochołowskiej – Grześ – Rakoń – Wołowiec – przełęcz pod Wołowcem – Dolina Chochołowska

To jest ostatni szlak podczas tego tygodnia w Tatrach. Dla niektórych z nas rekordowy. Z uwagi na różną kondycję postanawiamy podzielić się na dwie grupy: Zuzia i Andrzej vs Ania i Julka. Pierwszy zespół wybiera szybsze tempo i …Wołowiec. Ustalamy miejsce ponownego spotkania na przełęczy pod Wołowcem i wyruszamy. Cel zostaje zdobyty, obie ekipy spotykają się w wyznaczonym miejscu. Tak więc plany zostały zrealizowane na 100 %. A na deser – traktorek Rakoń, który zawiózł nas prosto na parking.

Dzień 8 (26.08.2017)

W sobotę odpuszczamy sobie szlaki i jedziemy do Kuźnic, by odebrać odznaki Przyjaciela Tatrzańskiego Parku Narodowego w muzeum TPN. Po wizycie w Kuźnicach pozostaje jeszcze jeden plan do zrealizowania: park linowy w Starym Borze ( Murzasichle). Na niego zdecydowałam się tylko ja, pokonując trasę adventure za 25 zł.

Dzień 9 (27.08.2017)

W niedzielę spakowani odjeżdżamy do domu. Z Tatrami się żegnamy, lecz nie na długo. Oby kolejny pobyt tam odbył się jak najszybciej.

AUTOR: Zuzanna (12 lat)

Podobał Wam się wpis? Co myślicie o tym miejscu? A może macie jakieś sugestie? Koniecznie dajcie znać w komentarzach, to dla nas bardzo ważne 😊

Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
Irena
Irena
2 miesięcy temu

Zuzia ❤️przepiękny opis,…👍Pozdrawiamy 😘