Murzasichle (19.08.2017 – 27.08.2017)

AUTOR: Zuzanna

  • 9 dni (19.08.2017 – 27.08.2017)
  • Najwyższe wzniesienie – Wołowiec – 2063 m n. p. m.
  • 5 schronisk – Ornak, Kalatówki, Hala Kondratowa, Morskie Oko, Polana Chochołowska
  • Doliny – Kościeliska, Strążyska, Chochołowska, Małej Łąki, Białego
  • park linowy

Dzień 1, 2, 3 (19, 20, 21.08.2017)

Tego roku po raz wtóry mamy okazję ponownie udać się w Tatry. A gdzie tym razem? Do naszego sprawdzonego i ulubionego domku w tamtej okolicy, a mianowicie do państwa Kuligów do uroczego domku “Za Potokiem”. Latem to miejsce wygląda przepięknie, zresztą zimą prezentuje się również bajecznie. Po drodze zajeżdżamy do Skansenu Taboru Kolejowego w Chabówce, gdyż akurat w dniu naszego przejazdu odbywa się  Parowozjada, czyli parada czynnych zabytkowych lokomotyw parowych.

https://videopress.com/v/RkoCLkwO?preloadContent=metadata

Niestety drugiego dnia pogoda nas nie rozpieszczała i przez cały dzień oglądaliśmy ciągłe opady deszczu. Dlatego postanowiliśmy pochodzić po Krupówkach. A wtedy głowa rodziny, czyli tata dał się namówić – a raczej zmusić – do pójścia na zakupy. Tata uważa, że nasze potrzeby, tzn. mamy, Julki i moje są najważniejsze i o sobie często zapomina. Zatem tym razem my postanowiłyśmy zadbać o niego. Dobrze, że byłyśmy we trzy, a tata tylko jeden. Ja pilnowałam, aby tata nie uciekł z przymierzalni, a mama i Julia biegały po sklepie i przynosiły różne rzeczy dla taty. To była fajna zabawa.

W poniedziałek mamy już pogodę, tak więc wyruszamy na szlak:

Kiry – schronisko Ornak – Miętusi Przysłup – Dolina Małej Łąki – Droga pod Reglami – Kiry;

Są to miejsca dla nas wszystkich znane, jednak pokrótce opowiem. Droga nie była trudna, idealna na rozchodzenie się, był to wyśmienity spacerek. Pogoda dopisywała, tak więc uśmiechy na twarzach były. A wieczorem to już tylko odpoczynek i plany na kolejny dzień.

Dystans: 18,55 km

Dzień 4 (22.08.2017)

Tego dnia mamy niezbyt skromne plany, lecz po wczorajszej rozgrzewce patrzymy na to dosłownie przez różowe okulary. A to jest nasz plan:

Kuźnice – Kalatówki – schronisko na Hali Kondratowej – Przełęcz pod Kopą Kondracką – Kasprowy Wierch – Kuźnice

Poszczególne miejsca są nam bardzo dobrze znane, jednak kolejność i sposób zdobywania kolejnych miejsc już inne niż zawsze. Pierwszą różnicą jest zdobycie przełęczy pod Kopą od dołu. Jest to zupełnie nowa perspektywa. Pogoda póki co dopisuje, lecz zaczyna być nieco wietrznie. Wspólnymi siłami idziemy na Kasprowy Wierch. W końcu się udaje, lecz zmęczenie daje o sobie znać.

Zapada wspólna decyzja o zejściu przez Myślenickie Turnie prosto do Kuźnic. Dajemy radę, a po powrocie jest duża satysfakcja. Zresztą, jak zawsze po takich osiągnięciach.

Dystans: 18,5 km

Dzień 5 (23.08.2017)

Dzisiejsza trasa prezentuje się dosyć ciekawie. zresztą co będę opowiadała, spójrzcie sami:

Dolina Strążyska – Sarnia Skała – Dolina Białego – Droga pod Reglami – Dolina Strążyska

Tego dnia miało nie być szaleństw na szlaku, więc nie było. Kilometrów nie naliczyliśmy za wiele, ale poprzednim dniem nadrobiliśmy straty. Dojście na Sarnią Skałę, trochę nas zmęczyło, jednak nie aż tak, by nie móc podziwiać widoków. Zresztą trochę się napracowaliśmy, więc musieliśmy się nacieszyć widokiem roztaczającym się wokół nas .

Po przejściu tego szlaku udajemy się do naszego domku wypoczynkowego. A wieczorem tradycyjnie grill i plany na następny dzień.

Dystans: 8 km

Dzień 6 (24.08.2017)

W czwartek dla odmiany wyruszamy na szlak “pielgrzymkowy” (asfalt i mnóstwo ludzi):

Palenica Białczańska – Morskie Oko – Czarny Staw – Palenica Białczańska

Na parking nie udaje nam się dojechać, gdyż co jest główną cechą Morskiego Oka? Tak… TŁUMY, TŁUMY I TŁUMY! Zatem zaparkowaliśmy nieco dalej, ale dla nas to nie problem. Na początku poszliśmy po wyasfaltowanej drodze nad Morskie Oko, podziwiając niesamowite widoki. Humory nam dopisywały. Warto było się trochę zmęczyć, aby znów po 8 latach wyruszyć w stronę Czarnego Stawu pod Rysami. Te symboliczne parę lat zmieniło moją rolę podczas wycieczki: kiedyś w nosidle na plecach taty a teraz “przewodnik rodziny” na czele naszej drużyny. Widoki cudne, niedługo tu na pewno wrócimy, chociażby zimą. 😎

Dzień 7, 8, 9 (25, 26, 27.08.2017)

Piątkowy plan przedstawia się tak:

Dolina Chochołowska – Schronisko na Polanie Chochołowskiej – Grześ – Rakoń – Wołowiec – przełęcz pod Wołowcem – Dolina Chochołowska

To był ostatni szlak podczas tego tygodnia w Tatrach. Dla niektórych z nas rekordowy. Z uwagi na różną kondycję podzieliliśmy się na dwie grupy: Zuzia i Andrzej vs Ania i Julka. Pierwszy zespół wybrał szybsze tempo i …Wołowiec. Lekko nie było, ale już za schroniskiem nastąpił przydział do danej grupy. Umówieni byliśmy na przełęczy pod Wołowcem. Cel został zdobyty, obie ekipy się spotkały w wyznaczonym miejscu. Tak więc plany zostały zrealizowane na 100 %. A na deser – traktorek Rakoń, który zawiózł nas prosto na parking.

W sobotę odpuściliśmy sobie szlaki i pojechaliśmy do Kuźnic, by odebrać odznaki Przyjaciela Tatrzańskiego Parku Narodowego w muzeum TPN. Po wizycie w Kuźnicach pozostał jeszcze jeden plan do zrealizowania: park linowy w Starym Borze. Na niego zdecydowałam się tylko ja, pokonując trasę adventure za 25 zł.

W niedzielę spakowani odjeżdżamy do domu. Z Tatrami się żegnamy, lecz nie na długo. Oby kolejny pobyt tam odbył się jak najszybciej.

One Comment on “Murzasichle (19.08.2017 – 27.08.2017)”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *