Biskupia Kopa

  • najwyższy szczyt w Górach Opawskich po polskiej stronie – 891 m n.p.m.
  • szczyt zaliczany do Korony Gór Polski i Korony Gór Opawskich
  • pamiątkowa pieczątka: na szczycie na wieży widokowej, w Górskim Domu Turysty “Pod Biskupią Kopą”
  • początek szlaku – Jarnołtówek (parking koło Ośrodka Wypoczynkowego “Ziemowit”)
  • koniec szlaku – Jarnołtówek (parking koło Ośrodka Wypoczynkowego “Ziemowit”)
  • długość szlaku –  5,9 km (na szczyt) + 3,8 km (powrót) -> “pętla” 
  • czas –  2 h 35 (na szczyt) +  55 min (powrót)
  • po drodze: – Piekiełko, Bukowa Góra, Droga Amalii nad Anusią, Ścieżka Langego, Górski Dom Turysty “Pod Biskupią Kopą”, Grzebień, Bolkówka
  • na szczyt – 597 m ↑ / 64 m ↓
  • powrót – 535 m ↓ / 2 m ↑
  • punkty GOT – 11 (na szczyt)  + 4 (powrót)
  • data naszej wędrówki – 21.07.2020 r.

Nazwa „Biskupia Kopa” pochodzi od biskupów wrocławskich, którzy w XV w. dostali te ziemie od węgierskiego Macieja Korwina.

Na Biskupią Kopę prowadzi kilka szlaków.

© Mapa Turystyczna,© autorzy OpenStreetMap

My swoją wycieczkę rozpoczynamy w miejscowości Jarnołtówek koło Ośrodka Wypoczynkowego “Ziemowit”.

nasz szlak: żółtyczerwony

nasz szlak

Samochód zostawiamy na polance, która pełni funkcję parkingu. Miejsca jest tam sporo, więc nikt nie powinien mieć problemu z zaparkowaniem ( bez opłat). Następnie idziemy szlakiem żółtym w stronę Biskupiej Kopy.

w tle parking
szlak żółty na Biskupią Kopę

Po przejściu około 200 metrów dochodzimy do rozwidlenia szlaku żółtego. Niestety w tym miejscu są słabe oznaczenia.

Tak naprawdę można iść obiema drogami: droga prosto to żółty szlak przez Piekiełko, zaś droga w prawo to droga dojazdowa do schroniska.

Obie drogi prowadzą na Biskupią Kopę. Na tym odcinku, droga dojazdowa jest łagodniejsza i krótsza, ale nie tak ciekawa jak szlak przez Piekiełko. Oba szlaki spotkają się ponownie tuż przed rozpoczęciem Drogi Amalii nad Anusią.

miejsce gdzie ponownie spotykają się szlaki

Żółty szlak jest dosyć przyjemny i fajnie się nim idzie.

Na uwagę zasługują oryginalne kierunkowskazy, kierujące do schroniska i wiaty, gdzie można chwilę odpocząć.

Idąc dalej dochodzimy do rozwidlenia, gdzie zaczyna się Ścieżka Langego.

Są tam dwie drogi i znowu obie prowadzą do schroniska, ale różnią się stopniem trudności i długością. Tym razem postanawiamy się rozdzielić, aby sprawdzić obie możliwości. Julia i Ania idą drogą po lewej stronie, czyli tą dłuższą ale łatwiejszą, a Andrzej i Zuza po prawej, czyli krótszą ale bardziej wymagającą.

Droga po lewej stronie jest drogą dojazdową do budynku, co oznacza, że jest szeroka oraz nie jest stroma, ale ma długość 2,4 km i według znaku czas dojścia do schroniska to 56 minut, choć w rzeczywistości zajęło nam to niecałe 30 minut.

Drogą dojazdową spaceruje się spokojnie bez większego wysiłku. Dodatkowym atutem tego wariantu są piękne widoki po drodze. Przy okazji można zrobić fajne ujęcia leżącej nieopodal Srebrnej Kopy, która bardzo wyróżnia się na tle innych. Kilka lat temu kornik drukarz wyrządził wiele szkód i doprowadził do klęski ekologicznej w wyniku czego góra obecnie nie jest zalesiona. Może nowo zasadzone drzewka zmienią ten krajobraz.

Idąc drogą dojazdową w pewnym momencie dochodzimy do skrzyżowania dróg. Trzeba pamiętać aby wtedy skręcić w prawo.

Natomiast szlak który był po prawo, czyli Ścieżka Langego jest o wiele krótszy, węższy i co za tym idzie bardziej stromy i wymagający. Według znaków dojście do schroniska zajmuje 30 minut, ale Zuza z Andrzejem dotarli tam już w 15 minut.

po lewej stronie podejście szlakiem żółtym, czyli Ścieżką Langego, prosto biegnie droga dojazdowa

Wchodząc Ścieżką Langego po drodze można zobaczyć lokalizacje na szlaku mitów i legend Nyskiego Księstwa Jezior i Gór.

A teraz uwaga, bardzo ważna informacja. Wchodząc do schroniska należy mieć odpowiedni ubiór, a mianowicie nie wolno nosić krawata, bo jak mówi powieszona na ścianie schroniska informacja:

“Oświadcza się wszem, wobec i każdemu z osobna,
Że kto na Kopę w krawacie wejdzie, temu hańba okropna,
Albowiem każdy prawdziwy wie turysta,
Że krawat w górach to bzdura oczywista.”

Zatem jeśli przypadkiem macie krawat, lepiej go zdejmijcie zawczasu. W przeciwnym razie, zostanie on wam ucięty specjalnymi nożyczkami😉 Zgodnie z tradycją każdy, kto pojawi się w schronisku w krawacie, zejdzie w dół już bez niego. Faktycznie, w schronisku można zobaczyć wiszące na ścianie krawaty, ku przestrodze innych nazbyt eleganckich turystów.

Po dojściu do schroniska obowiązkowo przybijamy w książeczkach pamiątkową pieczątkę. Warto wspomnieć, że Schronisko PTTK “Pod Biskupią Kopą” im. Bohdana Małachowskiego jest położone na wysokości 850 metrów n.p.m. i jest jedynym takim obiektem w Górach Opawskich.

Przypatrujemy się także drewnianym rzeźbom, które wyglądają niezwykle uroczo. Aby wejść do budynku schroniska należy przejść przez fantastyczną bramę. Jak w bajce …

Z poszczególnymi postaciami wiążą się legendy i opowieści. Jedną z najpopularniejszych i chyba najbardziej związanych ze schroniskiem i Biskupią Kopą jest Legenda o Ludoszy.

Dawno, dawno temu, kiedy ludzie nie znali jeszcze samochodów i komputerów, na górze Oser, zwanej później Biskupią Kopą, mieszkał skrzat imieniem Ludosza. Duch Gór Pradziad oddał mu Biskupią Kopę w opiekę i nakazał strzec ukrytych tam skarbów. Ludosza był złośliwym skrzatem. Zdarzało się, że w przypływie złości potrafił zasypać kopalnie i zmylić ludziom w lesie drogę, lecz sporadycznie zdarzały mu się też dobre uczynki. Pewnego razu ubogi młodzieniec imieniem Jaśko wybrał się na wędrówkę w niezgłębione ostępy pradawnych lasów porastających zbocza Biskupiej Kopy, aby w tej ryzykownej wyprawie poszukać złota. W pewnym momencie ptaki przestały śpiewać i las zamarł, a oczom Jaśka ukazał się w całej swej krasie skrzat Ludosza. Stuknął swoją laską w ziemię i w miejscu, gdzie dziś stoi schronisko skały rozstąpiły się, ukazując grotę pełną niezwykłych kosztowności. Zanim jednak Ludosza pozwolił Jaśkowi zabrać tyle złota, ile uniesie, powiedział mu, że schodząc z góry nie będzie mu się wolno obejrzeć za siebie. Jaśko, z kieszeniami wypchanymi złotem, schodził właśnie z wielką radością po zboczu góry, gdy usłyszał za sobą straszliwy huk i grzmot. Przestraszony odwrócił się za siebie i w tym momencie złośliwy Ludosza zamienił Jaśka w głaz. Od tej pory stoi on w tym miejscu, przypominając wszystkim o niegodziwym podstępie skrzata Legenda głosi, że aby Jaśko z powrotem zamienił się w człowieka, potrzebna jest niewiasta bez grzechu o cnotliwym sercu, która zdejmie klątwę, przytulając się do kamienia. Jaśko powróci wtedy do świata żywych, a Ludosza odda złoto, którego po dziś dzień tak zawzięcie strzeże.

Jaśkowy Głaz znajduje się przy schronisku ‘Pod Biskupią Kopą”, obok głazu jest ludowa drewniana rzeźba przedstawiająca skrzata Ludosza

Będąc w tym miejscu, od wierzchołka najwyższego szczytu Gór Opawskich, Biskupiej Kopy, dzieli nas jedynie 20 minut. Bez wahania ruszamy dalej, lecz tym razem już szlakiem czerwonym. Trasa w górę nie należy do atrakcyjnych gdyż prowadzi w lesie i praktycznie nie ma widoków, ale warto się wspiąć, by móc podziwiać widoki na szczycie.

Warto również zejść na chwilę ze szlaku w prawą stronę do punktu widokowego. Biegnie do niego wydeptana, wąska ścieżka.

Na szczycie znajduję się tabliczka z nazwą szczytu.

Jest tam też czeska wieża widokowa, na którą można wejść (4 zł/ 20 CZK – bilet ulgowy, 7 zł/ 40 CZK – bilet normalny; ). Wieża jest czynna codziennie podczas wakacji, a poza sezonem tylko w weekendy.

Ta 120-letnia wieża ma 18 metrów wysokości. Przy dobrej pogodzie i widoczności można z niej dostrzec Wrocław, Opole, a nawet Tatry Zachodnie. Z wieżą jest związana bardzo ciekawa historia. Pierwsza wieża widokowa powstała w tym miejscu w 1875 roku i miała formę piramidy skalnej. Nie przetrwała jednak zbyt długo. Po kilku latach została spalona. Kolejna budowla powstała 9 lipca 1880 roku i miała wysokość około 13 metrów, kształt ściętego ostrosłupa i była przywiązana czterema metalowymi linami do grubych pni drzew. Tak jak jej poprzedniczka, tak i ta wieża nie przetrwała długo. Po 5 latach została uszkodzona przez burzę. W 1898 roku postanowiono wybudować kolejną już trzecią wysoką wieżę aby uczcić 50 rocznicą panowania cesarza. Niestety plany budowy się zmieniły z powodu braku pieniędzy. W efekcie końcowym powstała niższa 18 metrowa wieża, której koszt wyniósł ok. 5189,59 florenów. Ta budowla stoi tu po dziś dzień i dobrze, że chociaż tak jest. W międzyczasie nastąpiło wiele remontów wieży, które niewątpliwie poprawiły jakoś tego obiektu.

Z wieży roztaczają się piękne widoki.

Przy wieży jest budka z przekąskami, ławki i tablice informacyjne w języku czeskim jak i polskim, można dowiedzieć się ciekawych faktów o tym miejscu.

Z Biskupiej Kopy schodzimy tym samym czerwonym szlakiem którym wchodziliśmy, ponieważ drugi szlak – zielony, prowadzi z Biskupiej Kopy do Zlaté Hory oraz Petrovy Boudy. Schodząc w dół trzymamy się już tylko szlaku czerwonego, czyli nie dochodzimy do samego schroniska lecz nieco wcześniej skręcamy w lewo, zgodnie z oznaczeniami. Warto wspomnieć, że nasz czerwony szlak jest częścią Głównego Szlaku Sudeckiego im. Mieczysława Orłowicza, którego długość w całości wynosi 440 kilometry.

Po niedługim czasie dochodzimy do kolejnego, już nieco niższego szczytu o nazwie Grzebień (768 m n.p.m.) i punktu widokowego.

W pobliżu punktu widokowego leży spora sterta kamieni. Do końca nie wiadomo w jakim celu zostały one ułożone. Są przynajmniej dwa wyjaśnienia. Jedni twierdzą, że to prawdopodobnie pozostałości po średniowiecznym zamku o nazwie Leuchtenštejn, którego zadaniem było pilnowanie tzw. Opawskiej Drogi – traktu handlowego. Inni twierdzą, że to pozostałości wieży obserwacyjnej z XIX/XX w.

Szlak czerwony jest zdecydowanie bardziej stromy i węższy od żółtego, czyli tego którym wchodziliśmy. Jest tu niewiele błota, ale za to sporo kamieni, które mogą trochę utrudniać zejście. Znaki szacują czas zejścia na 45 minut, nam udało się trochę szybciej.

Po dojściu do głównej drogi skręcamy w prawo i już asfaltem idziemy na polankę, na której stoi nasz samochód.

Droga prowadzi lekko pod górę, ale nie jest ciężko. Po drodze mijamy bacówkę i trochę już zaniedbany ośrodek wypoczynkowy.

Podsumowując, Biskupia Kopa jest dosyć ciekawym szczytem, gdzie legendy przeplatają się z rzeczywistością. Warto tam wejść by zobaczyć nie tylko widoki ale także te wszystkie przepiękne rzeźby i za ich sprawą przenieść się choćby na chwilę do świata bajki. Ciekawe czy Jaśko kiedyś powróci do ludzkiej postaci i czy ktoś odkryje ukryty skarb? A może ktoś z was wędrując szlakiem spotka skrzata Ludoszę?

Podobał Wam się wpis? Co myślicie o tym miejscu? A może macie jakieś sugestie? Koniecznie dajcie znać w komentarzach, to dla nas bardzo ważne 😊

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *