Zdobyliśmy Telegraf

Zwiedzanie w Kielcach rozpoczęliśmy od zdobycia Telegrafu, czyli jednego ze szczytów Korony Gór Świętokrzyskich oraz najwyższego szczytu Pasma Dymińskiego.

Wędrówkę zaczęliśmy z kieleckiej Bukówki (N 50.838000, E 20.658449), samochód pozostawiliśmy przy pętli autobusowej i ruszyliśmy szlakiem niebieskim. Początek tegoż szlaku jest nieco ukryty pomiędzy budynkami, dlatego początkowo możecie mieć problem z dojrzeniem go.

Warto na początku wspomnieć, że po drodze na Telegraf znajduje się Cmentarz Jeńców Radzieckich z czasów II wojny światowej, którzy zginęli w obozie niemieckim znajdującym się u podnóża szczytu Telegraf.

Ten obóz koncentracyjny powstał w 1941 roku i w tamtych czasach mieścił się 2 km od miasta. Jeńcy byli zatrudnieni przy wycinaniu drzew, odśnieżaniu dróg i załadunku wagonów kolejowych. Warunki w tego typu miejscu nie było dobre, wysoka śmiertelność, głód oraz epidemia tyfusu to tylko część problemów.

Szacuje się, że do 1944 w obozie zginęło ok. 12 tys. jeńców, część z nich spoczywa na tym cmentarzu. W obrębie cmentarza mieści się 29 kwater z radzieckimi gwiazdami, główna alejka prowadzi do pomnika koło którego stoją dwa krzyże: prawosławny i katolicki. Teren jest ogrodzony siatką a wejście na teren cmentarza jest możliwe o każdej porze dnia i nocy.

Po minięciu cmentarza szlak zaczyna się piąć ostrzej do góry niż dotychczas.

Warto wspomnieć o licznych trasach rowerowych na zboczu Telegrafu. Na pniach drzew wiszą kartki lub są namalowane znaki.

No i wreszcie dochodzimy na Telegraf. Na szczycie stoi maszt radiowy należący do Polskich Sieci Nadawczych o wysokości 60 m. Są także pozostałości po dawnym wyciągu krzesełkowym. Do dnia dzisiejszego pozostał jedynie niewielki wyciąg orczykowy.

Na Telegraf jest kilka możliwości wejścia. My wybraliśmy szlak z Bukówki, lecz można iść także szlakiem niebieskim, ale od drugiej strony. Są też oczywiście warianty poza szlakowe, można też się wdrapać w miejscu gdzie zimą jest stok narciarski. My ze względu na pozostawiony samochód na parkingu wracamy tym samym szlakiem.

AUTOR: Julia (16 lat)

Podobał Wam się wpis? Co myślicie o tym miejscu? A może macie jakieś sugestie? Koniecznie dajcie znać w komentarzach, to dla nas bardzo ważne 😊

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments