Wyspa Wolin

  • 1 camping
  • Dystans: 1640 km
  • 1 rejs
  • 2 latarnie morskie

DZIEŃ 1 (29.06.2019)

Nasz pierwszy wyjazd został zaplanowany na północno – zachodnią część Polski. Meldujemy się w Kołczewie i nasz tata przypomina sobie swoje rodzime miasto gdzie wychowywał się jako dziecko. Zajeżdżamy na camping “Sami Swoi” u dawnych znajomych taty i zamierzamy tam pozostać do końca naszego wypoczynku.

Ceny są dość przystępne, a mianowicie 70 zł / doba. Natychmiast rozstawiamy nasz tymczasowy dom i ruszamy na zachód słońca do miejscowość Świętouść. Podjeżdżamy pod były ośrodek wczasowy Polfy (Plivy) Kraków. Parking jest darmowy, ale po dawnych schodach na plażę nic nie zostało. Na miejscu jest pięknie, cieplutko, a my już dzisiaj korzystamy z wody, chociaż nie za ciepłej – zresztą jak co roku. Wieczorem rozpalamy grill i takim oto sposobem rozpoczynamy nasz wypoczynek nad morzem.

DZIEŃ 2 (30.06.2019)

Ten dzień wykorzystujemy w całości na plażę – przynajmniej takie były plany. Pogoda jest rewelacyjna, woda cieplutka. Oddajemy się uciechom wodnym: dmuchańce, piłka wodna i badminton. Mocne słońce, a niektórym przypala się nieco skórka.

Po plażowaniu udajemy się na teren Kościoła w Kołczewie, po czym zapuszczamy się na cmentarz, gdzie razem z tatą zapalamy świeczki jego dawnym kolegom, którzy się utopili w jeziorze Kołczewo w 1995 roku. Tego popołudnia odwiedzamy również pomosty i brzegi tego właśnie jeziora. Po drodze pukamy do domu pani Jadzi, niestety z domu poszczekuje nam tylko jej piesek Kefik. Postanawiamy podejść następnego dnia. Wieczorem ponownie grillujemy i oglądamy zdjęcia z ostatnich dni.

DZIEŃ 3 (01.07.2019)

Pierwszy dzień lipca postanawiamy spędzić na bałtyckiej plaży w miejscowości Wisełka. Pogoda daje nam nieco odetchnąć od upałów, pomimo to, lokujemy się w cieniu. Pogoda sprzyja jednak bardziej morskim zabawom oraz na puszczanie latawców, gdyż momentami zawiewa. Po plaży mamy wycieczkę na wzgórze Gosań pod Międzyzdrojami. Parking darmowy, a widoki na zatokę nieziemskie.

Przed wieczorem odwiedzamy jeszcze jezioro Racze (Oczko), usytuowane koło naszego tymczasowego mieszkanka. Wykonujemy sesję zdjęciową i powoli udajemy się na camping. Wieczorem jak co dzień grillujemy.

DZIEŃ 4 (02.07.2019)

Na wtorek zaplanowaną mamy wizytę w Świnoujściu. Postanawiamy powtórzyć rejs sprzed kilku lat – a był to 2009 rok. Zapłaciliśmy wtedy 38 zł/ osobę w tym dzieci do 9 lat nie płaciły. Tym razem zapłaciliśmy 2 x 55 zł i 2 x 30 zł, czyli razem 170 zł.

Jest jednak warto, gdyż nareszcie ja (Zuzka) nie zepsułam rejsu tak jak było wtedy. Atrakcje i widoki opisane na mapce poniżej.

Po rejsie przyszedł czas na latarnię w Świnoujściu. Jako, że niektórzy z nas nie mieli pieczątek stamtąd przybitych, pojawiamy się na ulicy Bunkrowej 1. Niestety mocno wieje – 6 w skali Bofourta – i latarnia ze względów bezpieczeństwa zostaje zamknięta dla turystów.

Swoje kroki kierujemy ku położonego obok Fortu Gerharda. Kupujemy bilety łączone do Podziemnego Miasta (koszt: 4 x 20 pln) A na dzisiaj mamy bilety do Fortu. Jest to fajny obiekt militarny z mnóstwem eksponatów.

A wieczorem ponowna wizyta u pani Jadzi, tym razem udana. Jak już co wieczór, wiadomo że będzie …grill!!!

DZIEŃ 5 (03.07.2019)

Środa to ponowna wizyta w Rezerwacie Żubrów. Byliśmy tam przed wieloma laty podobnie jak w latarni w Świnoujściu. Większość zwierząt w zagrodach nie interesowało się nowo przybyłymi gośćmi i albo ucinało sobie drzemkę, albo miały ich najzwyczajniej gdzieś.

Po zagrodzie przyszedł czas na Kawczą Górę (56 m n. p. m.). Góra ta to taki przedsmak Wzgórza Gosań, które wznosi się na przypominam 96 m n. p. m.

Potem wracamy do Świnoujścia na latarnię. Po wykonaniu do nich telefonu dowiedzieliśmy się, iż jest udostępniona dla zwiedzających.

Po południu jedziemy do wymienionego już wcześniej Podziemnego Miasta. Jest godzina 15:00. Naszym przewodnikiem okazuje się sierżant Bąbelek. To bardzo wesoły i humorystyczny przewodnik. Robi grupie niezłą musztrę i wycieczkę po bunkrach z czasów Zimnej Wojny.

DZIEŃ 6 (04.07.2019)

W czwartek wracamy do starych miejsc. Chodzi mianowicie o wzgórze Zielonka, Jezioro Turkusowe, Grodzisko oraz Bałtycki park miniatur ( w przypadku ostatniego pierwszy raz). Tak oto prezentuje się nam plan dzisiejszego dnia. Naszym pierwszym punktem jest oczywiście wzgórze Zielonka, położonym obok delty Świny.

Stamtąd postanawiamy przejść w stronę Wapnicy, aby ujrzeć Jezioro Turkusowe oraz Prastary Dąb. Robimy małą pętle wokół tego zbiornika, gdzie kiedyś wydobywano kredę. Po naszej wycieczce naokoło jeziora podjeżdżamy pod Prastary Dąb i udaje nam się zrobić kilka fotek.

Pogoda sprzyja a my wracamy na parking przykościelny w Lubinie.

A stamtąd udajemy się na brzeg zalewu szczecińskiego do Grodziska. A tam już jest wejście biletowane: 3 zł – dziecko, 4 zł – dorosły.

Trzeba przyznać, że widoki na meandry starej Świny i Zalew Szczeciński są niezłe.

No i mamy przejazd na nową atrakcję Międzyzdrojów – Bałtycki Park Miniatur. Przedstawia on miniatury zabytków państw nadbałtyckich. Ceny biletów to 17 zł – ulgowy, 20 zł – normalny.

A atrakcje niczego sobie. Kilka latarni morskich Bałtyku, budowle sakralne, zamki.

Jako że istnieje możliwość bezpłatnego dojazdu spod promenady w Międzyzdrojach do parku, to decydujemy, że podjedziemy melexem w stronę mola. Pogoda jest na molo na tyle wietrzna, że zbyt długo tam nie zabawimy. Robimy kilka zdjęć i oddalamy się w stronę naszego transportu – melexa. Zawiezie nas on z powrotem do parku miniatur do Zafiry. Stamtąd już tylko podjazd na camping.

Dalsze atrakcje nie są przewidziane jak na ten dzień. Jak co wieczór grillujemy i w Wolińskim klimacie spędzamy kolejną noc.

DZIEŃ 7 (04.07.2019)

W piąteczek robimy wycieczkę do latarni w Niechorzu. Do punktu docelowego jedziemy przez okolice Pustkowa, gdzie kilka lat temu byliśmy pod namiotem. Zatrzymujemy się przy Bałtyckim Krzyżu Nadziei.

Kolejnym punktem jest Trzęsacz i ruiny kościoła na klifie.

No i zbliżamy się do punktu docelowego – latarni. Kupujemy bilet w parkometrze na 30 min (2 zł). Jednak kolejka do wejścia na latarnię studzi nieco zapał.

Mama stoi w niej, a my we trójkę schodzimy na plażę. Mocno wieje. W końcu wchodzimy jednak na szczyt latarni. Bilety: ulgowy – 5 zł, normalny – 7, 50 zł. Widoki jak zwykle okazałe.

Z Niechorza jedziemy do Gryfic, by zwiedzić Skansen Kolei Wąskotorowych. Bilety: ulgowy – 1 zł, normalny – 6 zł.

A skansen kolei to przyjazne miejsce dla zwiedzających, bo jedynymi jesteśmy właśnie MY. Część eksponatów jest w bardzo dobrym stanie, ale pozostałe czekają na renowację.

Naszym kolejnym, a zarazem ostatnim punktem tego dnia było Centrum Słowian i Wikingów. Corocznie w tym miejscu odbywa się Vikings Festival, gdzie przypływają wikingowie ze Skandynawii. Na terenie umieszczono chaty, warsztaty rzemieślnicze oraz żywe zwierzęta. Ceny biletów: dorosły – 10 zł, dziecko – 7 zł.

A tuż po spędzeniu miłego czasu podczas, udajemy się na kemping Sami Swoi i miło spędzamy wieczór.

DZIEŃ 8 (06.07.2019)

Ostatni dzień pobytu to wizyta pod latarnią Kikut pod Wisełką. Idziemy szlakiem z parkingu. Przejście jest dość sympatyczne, cisza, spokój. A co do Kikuta? To obiekt typowo nawigacyjny, nie do zwiedzania.

Następny krok to przejazd nad Jezioro Czajcze. Tam chcemy odszukać Wydrzy Głaz i Grodzisko. Z powodu złego oznakowania nieco nam się zeszło, ale w końcu się udało.

I na tym kończymy podbój Wyspy Wolin. Wieczorem odwiedzamy ponownie p. Jadzię i rozpoczynamy grill oraz pakowanie.

BAŁTYKOWI MÓWIMY DO ZOBACZENIA!! 😍😋

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments