Murzasichle (24.08.2019 – 01.09.2019)

AUTOR: Zuzanna

  • 9 dni
  • Najwyższe wzniesienia – Przełęcz Krzyżne (2112 ), Szpiglasowy Wierch (2172)
  • 4 schroniska

Dzień 1 (24.08.2019)

Naszą przygodę z górami zaczynamy 24 sierpnia o godzinie 3 rano. Już podczas drogi mamy plan, jak na nasze wyczyny dosyć skromny, a mianowicie Sarnią Skałę. Pokierujemy się z Doliny Strążyskiej, tuż po tym jak kupimy bilet tygodniowy – za niewielką sumę jak za takie możliwości – czyli 50 złotych za 7 dni, za 3 osoby. Pogoda nam dopisuje, jedynie duży ruch na ulicach Zakopanego pogarsza nam humor. Jednak nic nie zepsuje naszych chęci na zdobywanie szczytów. Przechodzimy, więc przez Dolinę Białego i drogą pod Reglami oraz kierujemy się w stronę naszej kwatery “Za Potokiem” w Murzasichlu, przy ul. Sądelskiej 25b, zahaczając o zakopiańskiego Lidla. Wieczorem tradycyjnie rozpalamy grilla i planujemy przyszłe wycieczki w ten bajeczny rejon.

Dzień 2 (25.08.2019)

Dzisiejszy dzień rozpoczyna się słonecznie i już wstając z łóżek mamy dosyć ambitne plany na najbliższy dzień. Kierujemy się w stronę Kuźnic, aby stamtąd wyruszyć w stronę Nosalowej Przełęczy prowadzącej prosto na Nosal. Już na wstępie za parking płacimy 25 zł, lecz jest warto. Gdy dochodzimy niestrudzenie na nasz planowany cel, powstają nowe zamysły na resztę pogodnego dnia. Współuczestnicy wycieczki decydują się na kierunek Polany Olczyskiej, kierując się dalej na Wielki Kopieniec i kończąc wyprawę w Toporowej Cyrhli.

Po zejściu ze szczytów udaliśmy się na przystanek by w zakopiańskim klimacie dojechać do samochodu. Ceny nie są zbyt duże – bilet normalny: 3zł, a bilet ulgowy: 1,50zł – dlatego przejeżdżamy od Cyrhli do powstającego ronda na Bystre.

Jednak to nie koniec naszych przygód tego dnia. Wróciliśmy dosyć wcześnie do pokoju, dlatego zgodziliśmy się wspólnie, że udamy się do parku linowego. Skorzystała z niego jedynie Zuzka, pokonując trasę Extreme w parku zwanym “Modrzewiowym Borem”.

“Modrzewiowy Bór”

Dzień 3 (26.08.2019)

Ten dzień nazywamy dniem nowości. Nasz plan to wyruszenie z Palenicy Białczańskiej – oczywiście o 7:30 byliśmy już na parkingu – i odbicie z Wodogrzmotów do schroniska Pięciu Stawów Polskich. Pierwszą nowością było przejście z tak zwanej Rzeżuchy do znanego już schroniska “Piątki”. Naszym głównym celem – rozważanym pomiędzy Zawratem i Krzyżnem – została wybrana przełęcz Krzyżne. Dlatego też po dotarciu do schroniska i posileniu się prowiantem, ruszamy na dosyć wysoko położoną, jak się wydaje przełęcz Krzyżne. Początki dosyć łagodne, po krótkim czasie tworzą się dosyć wysokie wzniesienia, na których widok chciało się schodzić w dół, lecz nikogo z nas nie pokonał ten widok. Z wesołymi minami wdrapujemy się na sam szczyt i z podziwem oglądamy ludzi przechodzących przez Orlą Perć. Jak na razie planów na dalsze godziny nie mamy, dlatego schodzimy na dół prosto na parking z grzmiącą burzą za plecami.

Jak co roku udajemy się do słowackiego sklepu i kupujemy zasłużone lentilki, po czym wracamy do naszej kwatery by spokojnie spędzić wieczór.

Dzień 4 (27.08.2019)

Dzisiejszy dzień jest odpoczynkiem po poprzednim dosyć wysiłkowym dniu, co nie znaczy oczywiście że nie udajemy się w góry. Wybieramy Szlak Papieski po odbiciu z Doliny Chochołowskiej. Wstajemy dosyć późno, bo jak to mówią – trzeba odespać. Parkujemy na stałym parkingu za 10 zł i pozwalamy podwieźć się kolejką Rakoń. Gdy dochodzimy do schroniska posilamy się posiłkami przyniesionymi z samochodu i przybijamy pieczątki. Niewiele później opuszczamy ten azyl i ruszamy wzdłuż Szlaku Papieskiego, by dojść do jego krańca. Podczas drogi powrotnej dopadają nas deszczowe chmury i zwiastują zakładanie płaszczy. Po kilku minutach deszczyk ustaje, a my ruszamy dalej pod osłoną drzew. Po powrocie do Murzasichla robimy kolację, a pogoda wieczoru nam już nie popsuje, jedynie nocne przymrozki zmuszają aby późny wieczór spędzić w pokoju patrząc na gwiazdy.

DZIEŃ 5 (28.08.2019)

Przy śniadaniu ustalamy nieco trudną – jak się wydaje – wycieczkę ponownie na Morskie Oko, lecz w stronę Szpiglasowego Wierchu ( 2172 m n.p.m.) i poprzedzającą go Szpiglasową Przełęcz (2110 m n. p. m.). Pogodę mamy dobrą, a za zachętami turystów udajemy się właśnie na Szpiglasowy Wierch. Zastanawialiśmy się jeszcze nad Wrotami Chałubińskiego, ale uznaliśmy, że to już kiedy indziej. Szlak jest dosyć łagodny i pomimo większej wysokości niż Krzyżne nie odczuwamy takiego zmęczenia jakie było przy wejściu na poprzedni dosyć wysoki szczyt. Byliśmy bardzo zadowoleni z widoków, gdyż było widać wszystkie tamtejsze stawy. W drodze do schroniska na Morskim Oku, spotkała nas dosyć ostra ulewa.

DZIEŃ 6 (29.08.2019)

Ten dzień jest wyjątkowy, gdyż idziemy na……. uwaga, uwaga: Gubałówkę! Podkreślając idziemy, bo takie były pierwsze plany. Niestety pogoda nam nie sprzyjała i już niewiele po wyjściu z samochodu spotkała nas burza uniemożliwiająca nam pójście po usypanej ziemią ścieżce. Wykupiliśmy więc bilety na kolej – Andrzej chciał zobaczyć burzę na górze – i ruszyliśmy w góry. Bilet normalny – 24 złote, a ulgowy 20 – góra i dół. Jak się pewnie domyślasz w taką pogodę nie było za wiele chętnych i byliśmy jednymi z nielicznych chętnych do jazdy. Na zmartwienie Andrzeja burza podczas naszego pobytu w kolei się rozchmurzyła i mogliśmy swobodnie zwiedzać lub odświeżać wspomnienia – jak kto woli. Podczas naszej kilkumiesięcznej nieobecności tutaj dosyć wiele się zmieniło – powstały nowe bary, restauracje oraz różnego rodzaju sklepiki i atrakcje. Najbardziej zadziwiająca dla nas była wypożyczalnia quadów, co z różnymi możliwościami byśmy chętnie spróbowali – lecz nie tym razem. Powoli zaczynamy zbliżać się do górnej stacji kolei terenowej by udać się w dół i rozkoszować się jednak już nieco pełniejszą kolejką. Po drodze zajeżdżamy do Biedronki i robimy przerwę przy bankomacie.

Po powrocie do domu Pani Haliny, rozpalamy grilla i spędzamy czas z naszymi tamtejszymi sąsiadami, a mianowicie chłopcami z Opola. Zapada zmrok, więc już czas pójść na górę i obejrzeć mecz Legia – Rangers. W pierwszym meczu 0:0, zobaczymy co dalej!

DZIEŃ 7 (30.08.2019)

A dzisiaj oczywiście będzie Ornaczek. Niewiele się przy nim napracowaliśmy, bo udaliśmy się jedynie do schroniska na Hali Ornak. Jesteśmy tu już nie pierwszy raz i oczywiście nie ostatni. Parkujemy za 10 zł/doba. Po powrocie do samochodu, a była to wczesna godzina – podjeżdżamy pod Wielką Krokiew. Nie to jednak jest naszym celem, gdyż jest nim kupienie oscypków. Powtórnie pogoda płata nam figla i zrywa się burza i wiatr oraz grad, co niemalże zakazuje nam wychodzenie z samochodu czy chociaż dojazd do domku. Nasze plany na oscypki są nieudane i muszą zaczekać na kolejny dzień.

A oto króciutka sesyjka zdjęć i filmik z pogody:

DZIEŃ 8 (31.08.2019)

Nasz ostatni dzień pobytu na Podhalu spędzimy na Wielkiej Krokwi imienia Stanisława Marusarza, gdzie dzień wcześniej nie udało się nam dojść. Pod skocznią parkujemy bezpłatnie i z tego powodu mamy nieograniczony czas parkowania. Od tego sezonu powstała nowość: najdłuższy w Europie zjazd pontonami po skoczni. Tylko ta cena trochę przy drogo jak na jeden zjazd: normalny – 49 zł, ulgowy – 29 zł. Kolejne zjazdy po 19 złotych .Obserwujemy nawilżanie igelitu. Na górę wjeżdżamy za 10 złotych – za dziecko, a 15 złotych za dorosłego. Widoki wyśmienite, aczkolwiek mamy również inne plany na wykorzystanie tego słonecznego dnia. Udajemy się na Krupówki i kupujemy obiecane oscypki oraz robimy małe zakupy w różnych sklepach. Lekko kropi deszczyk, lecz Murzasichle wita nas piękną pogodą. Robimy grilla, biesiadujemy i powoli się pakujemy. Żegnamy się z Tatrami, ale być może na niezbyt długo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *