Strona główna » Polska » Spacerem po letniskowym Otwocku

Spacerem po letniskowym Otwocku

Polska - Spacerem po letniskowym Otwocku - Otwock

Nadszedł pewien sobotni, ciepły poranek pod koniec października i pojawiła się tylko jedna myśl, a mianowicie wyruszyć gdzieś poza miasto. Wybór padł na Otwock, położony na południowy wschód od centrum Warszawy. Od dawna marzyliśmy o odwiedzeniu otwockich świdermajerów oraz owianego tajemnicą dawnego Zakładu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych Żydów „Zofiówka” w Otwocku. W dodatku jesienna sceneria bez wątpienia zachęcała nas do dłuższych spacerów. Na wycieczkę udaliśmy się samochodem osobowym, aczkolwiek możliwy jest też dojazd pociągiem, choć to wiadomo przyczynia się do pokonywania dłuższych dystansów pieszo.

Ruiny zakładu “Zofiówka”
ruiny szpitala psychiatrycznego "Zofiówka"
brama na teren ruin „Zofiówki”
ruiny szpitala psychiatrycznego "Zofiówka"
ścieżka w stronę ruin
ruiny szpitala psychiatrycznego "Zofiówka"
ruiny pierwszego budynku
poglądowe rozmieszczenie budynków -źródło:mapy.cz

Nasze zwiedzanie rozpoczęliśmy od udania się do „Zofiówki„. Jak tam dotrzeć? Wpisujemy adres: ul. Jana Kochanowskiego 10P Otwock lub współrzędne GPS N 52.11489, E 21.28822 i ruszamy na miejsce. Po dotarciu niemalże na miejsce, mijamy dawne mury, bramę i następnie skręcamy w lewo podążając w stronę pierwszego z budynków. Tutaj warto podkreślić, że łącznie zaglądamy do dwóch budynków należących do ośrodka.

Początki sanatorium

Teraz pora na krótkie wprowadzenie i informacje odnośnie funkcjonowania placówki. Otóż w 1908 roku w Otwocku powstał Zakład dla Nerwowo i Psychicznie Chorych Żydów “Zofiówka”, który funkcjonował zarówno jako szpital jak i sanatorium dla Żydów z ubogich i średnio zamożnych warstw społecznych. Obiekt został ufundowany przez Zofię Edelman, która ofiarowała swoją biżuterię na zakup terenu pod szpital. Początkowo szpital przewidywał miejsca dla 95 pacjentów, lecz z czasem tę liczbę zwiększono do 300 łóżek, co sprawiło, że Zakład “Zofiówka” stał się największym tego typu obiektem w kraju.

ruiny szpitala psychiatrycznego "Zofiówka" w Otwocku
ruiny szpitala psychiatrycznego "Zofiówka" w Otwocku
ruiny szpitala psychiatrycznego "Zofiówka" w Otwocku
Zasady funkcjonowania

Warto podkreślić że leczenie osób z chorobami psychicznymi było bez wątpienia nowością w XX wieku. Pierwszy tego typu ośrodek powstał w 1900 roku pod Berlinem. W „Zofiówce” leczenie znacznej części pacjentów było niemalże darmowe, ponieważ w znacznej mierze koszty pokrywały gminy żydowskie, Towarzystwo Opieki nad Umysłowo i Nerwowo Chorymi Żydami. Jedynie niewielką część kwoty opłacały rodziny pacjentów. Najważniejszym elementem leczenia była praca i spokój, próbowano w ten sposób przywrócić pacjentów do społeczeństwa. Większość pacjentów brała zatem udział w różnych aktywnościach w kuchni, w ogrodzie warzywnym czy szwalniach. 

Czasy wojenne

Najstraszliwszy okres w historii funkcjonowania “Zofiówki” rozpoczął się wraz z wybuchem II wojny światowej. W 1940 roku zakład znalazł się w obrębie getta kuracyjnego w Otwocku. Było to drugie co do wielkości getto w dystrykcie warszawskim. Kontrolę nad placówką przejął nazistowski lekarz, zaś samo miejsce było porównywane do baraku w obozie koncentracyjnym.

ruiny szpitala psychiatrycznego "Zofiówka" w Otwocku
schody na wyższą kondygnację
ruiny szpitala psychiatrycznego "Zofiówka"
ruiny szpitala psychiatrycznego "Zofiówka" w Otwocku
zachowane ramy okien

Pacjenci umierali z głodu oraz zimna, byli również przetrzymywani w przepełnionych pomieszczeniach. Wskaźnik śmiertelności zdecydowanie wzrósł z uwagi na brak środków na leki i rozwój chorób zakaźnych, a także z racji braku dostatecznych warunków higienicznych. Obiekt był jedynym zakładem dla umysłowo chorych Żydów w obrębie Generalnego Gubernatorstwa. Prawdziwa tragedia nastąpiła w sierpniu 1942 roku w trakcie likwidacji otwockiego getta. Rozpoczęto Akcję T4, nazywaną również planem eliminacji życia niewartego życia w wyniku której część pacjentów zastrzelono na miejscu, innych wywieziono do obozu zagłady i pracy w Treblince. Jedynie nielicznej części osób przebywających w “Zofiówce” udało się uciec, zaś część personelu popełniła samobójstwa. Rok później w miejscu “Zofiówki” powstał ośrodek Lebensborn jako wzorowy ośrodek w Generalnym Gubernatorstwie gdzie zajmowano się “odnową krwi niemieckiej” czy  “hodowlą nordyckiej rasy nadludzi”. Po wojnie w placówce leczono młodzież i dorosłych chorujących na gruźlicę, później dzieci z zaburzeniami neuropsychiatrycznymi czy młodzież uzależnioną od środków odurzających.

ruiny szpitala psychiatrycznego "Zofiówka" w Otwocku
ruiny szpitala psychiatrycznego "Zofiówka"
Stan obecny

Od końca lat 90. obiekt stopniowo popada w ruinę, ograbiony, zdewastowany przez przybywających. Wewnątrz jest pełno śmieci, szkła, a ściany pokrywają paskudne graffiti. W miarę możliwości i po szybkiej ocenie wzrokowej zaglądamy do wielu pomieszczeń i korytarzy. W środku nie zachowało się żadne wyposażenie, z oczywistych względów. Mamy jedynie zarys pomieszczeń, niektóre ramy okien czy białą glazurę po sanitariatach. Choć obiekt wraz z upływem czasu co raz bardziej niszczeje i popada w ruinę, to technicznie możliwe jest przemieszczanie się na wyższe kondygnacje budowli.

kaplica sanatorium Marchlewskiego
ścieżka z „Zofiówki” do kaplicy sanatorium Marchlewskiego
kaplica sanatorium Marchlewskiego
kaplica sanatorium Marchlewskiego
Zuzia i Ania
Ruiny kaplicy sanatorium Marchlewskiego

Po odwiedzeniu pozostałości po szpitalu psychiatrycznym “Zofiówka”, ruszamy poza bramy obiektu i skręcamy w prawo podążając w stronę pozostałości ruin kaplicy sanatorium Marchlewskiego. Po drodze mijamy resztki dawnego ogrodzenia czy fundamenty nieistniejących już budynków, pochłoniętych w 2008 roku przez pożar. Historia tego miejsca sięga 1926 roku, kiedy w tym miejscu powstało dziecięce sanatorium im. Marchlewskiego o charakterze leczniczo-wychowawczym. To była jedna z najbardziej znanych placówek leczniczych w Otwocku. Po zakończeniu II wojny światowej dzięki pomocy Szwedzkiego Czerwonego Krzyża zbudowano tu sanatorium dla dzieci chorujących na gruźlicę.

kaplica sanatorium Marchlewskiego
ruiny kaplicy sanatorium Marchlewskiego z zewnątrz
kaplica sanatorium Marchlewskiego
boczna część kaplicy

Obiekt wyposażono w nowoczesny sprzęt gospodarczy i aparaturę diagnostyczną. W uroczystościach otwarcia pierwszego pawilonu uczestniczył ówczesny premier Szwecji. Co ciekawe, w skład personelu sanatorium wchodzili zarówno Szwedzi jak i Polacy. Z czasem w wyniku spadku zachorowań na gruźlicę, placówka zaczęła specjalizować się również w chorobach płuc. W końcu w 1992 roku placówka przeniosła się na ul. Narutowicza 80. Do dnia dzisiejszego zachowały się jedynie elementy, które nie spłonęły, czyli fundamenty czy fragment ogrodzenia oraz kaplica sanatoryjna. Budynek murowany z kilkoma pomieszczeniami, tak sam jak w przypadku “Zofiówki” jest zaśmiecony i oszpecony byle jakim graffiti. Wewnątrz dostrzegliśmy nawet ślady po paleniu opon stąd zapewne ten czarny osad na ścianach.

kaplica sanatorium Marchlewskiego
ruiny kaplicy sanatorium Marchlewskiego wewnątrz
kaplica sanatorium Marchlewskiego
ślady po palonych oponach …
Świdermajery

Po części urbex nadeszła pora na spacer po centrum Otwocka i podziwianie pozostałości po architekturze nadświdrzańskiej czyli słynnych świdermajerach. Na przełomie XIX i XX wieku nastąpił intensywny rozwój Otwocka i rozwinął się styl nadświdrzański. To pewien rodzaj architektury drewnianej łączący elementy architektury szwajcarskiej, norweskiej, niemieckiej oraz polskiej. To takie połączenie alpejskich schronisk, rosyjskich daczy i mazowieckich chat.

świdermajery w Otwocku
jedna z tablic informacyjnych przy świdermajerze
świdermajery w Otwocku

To drewniane budynki z bogato zdobionymi elementami konstrukcji, szpiczastymi zwieńczeniami dachów oraz oszklonymi werandami.Największy z nich ulokowany jest na ul. Armii Krajowej 8, a jest nim Pensjonat Abrama Gurewicza. Podobno to też przy okazji jedna z największych drewnianych budowli w Polsce! My naszą wycieczkę rozpoczęliśmy właśnie od tego świdermajera, następnie udaliśmy się na ulicę Willową, Chłodną i wzdłuż ul. Warszawskiej aż na koniec dotarliśmy do skrzyżowania ulic Kościuszki i Kościelnej.

świdermajery w Otwocku
świdermajery w Otwocku
świdermajery w Otwocku

Największe wrażenie zrobiły na nas liczne zdobienia budynków oraz ich wyjątkowa kolorystyka, które nadają Otwockowi niepowtarzalny charakter. Cieszy fakt, że mimo upływu lat zachowało się kilka historycznych obiektów, które do dziś można podziwiać podczas spacerów po mieście.

Inne atrakcje

Dodatkowym atutem Otwocka są szlaki piesze i rowerowe, idealne dla osób aktywnych i zainteresowanych bliższym poznaniem miasteczka. Trasy te pozwalają na spokojną przechadzkę urokliwymi uliczkami oraz odkrywanie lokalnych atrakcji turystycznych.

świdermajery w Otwocku

W okolicach Otwocka znajduje się wiele ciekawych atrakcji turystycznych, idealnych dla osób spragnionych aktywnego wypoczynku i kontaktu z naturą. Warto wybrać się do Mazowieckiego Parku Krajobrazowego, odwiedzić Mińsk Mazowiecki lub zaplanować relaksujący spacer nad rzeką Świder, jedną z najpiękniejszych rzek regionu. Interesującą propozycją dla miłośników pieszych wędrówek jest także zdobywanie tal zwanych warszawskich górGór Łańcuchowych i Chobockich, które stanowią ciekawy punkt widokowy i atrakcję przyrodniczą w pobliżu Otwocka.

Bagno Całowanie
Mazowiecki Park Krajobrazowy – Bagno Całowanie
Góry Chobockie
Góry Chobockie
Szlak wzdłuż rzeki Świder
Szlak wzdłuż rzeki Świder

Podobał Wam się wpis? Co myślicie o tych miejscach? A może macie jakieś sugestie? Koniecznie dajcie znać w komentarzach, to dla nas bardzo ważne 

About Julia

Cześć, tu Jula, główny logistyk obieżyświatowej rodzinki. Do moich zadań należy planowanie naszych wyjazdów czy to krótszych po Polsce czy za granicą na kilka tygodni. Gromadzę wszelkie pomysły i inspiracje podróżnicze, następnie te miejsca odwiedzamy i potem przygotowuję dla Was wpisy na naszej stronie www. W czasie podróży odpowiadam za nawigację, obieranie właściwych dróg czy podejmowanie decyzji logistycznych. Czasem też siadam za kierownicę i prowadzę naszego vana.

View all posts by Julia →

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *