Sobótki nad Bzurą

W ten słoneczny poranek ruszamy ku nowym przygodom. Tym razem są to Sobótki nad Bzurą lub jak kto woli: Noc Kupały, czyli inaczej mówiąc plecenie wianków. To niesamowite wydarzenie co roku organizowane jest przez Stowarzyszenie “Nad Bzurą” i odbywa się na terenie campingu Moto Przystań.

Udział w zabawie kosztuje 10 zł, dzieci poniżej 15 lat wchodzą za darmo. Jest to wydarzenie na świeżym powietrzu przy tradycyjnej, regionalnej muzyce wygrywanej przez zaproszony zespół. Zabawa rozpoczęła się około godz. 18. Wtedy właśnie zaczęliśmy pleść nasze wianki. Jeśli ktoś tego nie umie, nie ma się co martwić, my też mieliśmy małe problemy, ale w końcu udało nam się osiągnąć cel. Zabawy przy tym było mnóstwo. 😋

Oto program:

18.00 – początek imprezy
18.10 – plecenie wianków
18.20 – spacer zielarski
19.30 – potańcówka na dechach (Karol Bernaciak&Beata Smolik)
20.30 – wybór najładniejszego wianka
22.00 – spacer z pochodniami nad rzekę, puszczanie wianków na wodę
23.00 – palenie sobótkowych ziół w ognisku
23.40 – legenda o kwiecie paproci
23.45 – szukanie kwiatu paproci
00.00-05.00 – hulańce wokół ogniska do białego rana, rytualne kąpiele w rzece, śpiewy

Można było się pośmiać i poznać nowych ludzi. Gdy już wszyscy wykonali swoje wianuszki, odbył się konkurs na najlepszy i najpiękniejszy wianek. Co prawda nasze wianki nie zajęły wysokich miejsc, ale i tak byliśmy z nich dumni. W tym roku byliśmy debiutantami, może w przyszłym roku pójdzie nam lepiej. Warto wspomnieć, że gdy szanowna komisja wybierała najlepszy wianek, wszyscy kandydaci tańczyli do muzyki. Fajnie to wszystko wyglądało, szczególnie, że większość osób poza wiankiem miała na sobie białe, zwiewne ubrania, tak jak nakazuje tradycja. My o tym zapomnieliśmy, ale w przyszłym roku obiecujemy poprawę.

Po wyborze dwóch zwycięzców (kategoria dorośli i dzieci), wszyscy nie mogli doczekać sie momentu, gdy zapadnie zmrok i będzie można puszczać wianki na wodę. Związana z tym jest pewna legenda, a brzmi ona tak: Kiedyś był taki zwyczaj, że kobiety plotły wianki, po czym puszczały je na wodę, a mężczyźni stali z wielkimi świecami i oświetlali im drogę. Każdy wianek, był puszczany ze świeczką na środku. Wierzono, że właścicielka wianka, który popłynie najdalej z zapaloną świeczką, najszybciej wyjdzie za mąż.

My puszczaliśmy wianki w miejscu, gdzie woda szybko robi się głęboka i jest dosyć spokojna. Mimo tego, nasze wianki popłynęły z nurtem rzeki. Niestety dosyć szybko oba zgasły. 😥 No cóż, była szansa na dwa śluby w tym roku, ale … widać w tym roku nie dana jest nam zmiana stanu cywilnego 😁 Chwilę jeszcze pobyliśmy nad wodą, ale trzeba było w końcu wracać do przyczepy, bo już dawno minęła północ. Tak więc koniec przygód. Następnego dnia trzeba wracać do domu.

Podobał Wam się wpis? Co myślicie o tym miejscu? A może macie jakieś sugestie? Koniecznie dajcie znać w komentarzach, to dla nas bardzo ważne 😊

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *