Rzeczka

AUTOR: Andrzej

  • 4 dni (03.06 – 06.06.2010)
  • Góry Stołowe: Szczeliniec Wielki, Skalniak
  • Góry Sowie: Wielka Sowa
  • jedna miejsce noclegowe: Rzeczka
  • sztolnia Osówka
  • Skalne Miasto (Czechy)
  • Zamek Książ

Dzień 1 (03.06.2010)

Długi weekend czerwcowy tym razem spędziliśmy w paśmie Sudetów, a konkretnie w Górach Sowich i Stołowych.

Trzy noclegi (100 pln za noc) zarezerwowaliśmy w miejscowości Rzeczka 29 u pani Elżbiety Nici w gminie Walim. Warunki były dobre, czysto, nieźle wyposażona kuchnia. Ponadto dom posiada duży ogród z uroczymi widokami.

Pierwszy krok w długi weekend to wizyta w podziemnym kompleksie “RIESE” – “Olbrzym” czyli w mieście Głuszyca z kompleksem Osówka.

 

Parametry powietrza w podziemiu to około 6 st.C i wilgotność bliska 100 %. Mroczna tajemnica takich miejsc, nie do końca wyjaśnione przeznaczenie. Wspomnieć trzeba, że RIESE ma ścisłe powiązanie z “WOLFSCHANZE” z Gierłoży. Obydwa obiekty to wojenne kwatery Hitlera!!

Po południu tego samego dnia jedziemy do Srebrnej Góry, gdzie przy kiepskiej pogodzie zwiedzamy Fort Donjon.

A jest to największa górska twierdza w Europie, co doskonale widać na zdjęciach i symbol potęgi militarnej Prus. Od 2004 roku jest to Pomnik Historii, naszym zdaniem zupełnie zasłużenie.

Dzień 2 (04.06.2010)

Tego dnia udało się dokonać kilku rzeczy, ale po kolei. Rano z miejsca zakwaterowania jedziemy do wsi Karłów, skąd pięknym szlakiem po Parku Narodowym Gór Stołowych idziemy na najwyższy szczyt – Szczeliniec Wielki (919 m n.p.m.).

Pięknie wyrzeźbione skały kredowe, prawie płaski szczyt Gór Stołowych to główne zalety tych niewysokich jak na polskie warunki gór.

I właśnie uwieńczeniem wejścia z parkingu w Karłowie było zdobycie najwyższego szczytu tych gór – Szczelińca Wielkiego.

 

To nasz drugi – po Tarnicy – szczyt z Korony Gór Polskich, kolejny – Wielka Sowa – do zdobycia jeszcze przed wieczorem.

Około południa tego samego dnia przejeżdżamy z Karłowa w kierunku Kudowy – Zdrój i na piątym kilometrze drogi skręcamy w płatną jednokierunkową drogę wprost do “kamiennego miasta” – Błędnych Skał”. A tutaj spotykamy się z nieco innym obrazem naszych Gór Stołowych, są tu ciasne przejścia między skałami z dużą ilością wody.

Wieńczącym ten rezerwat przyrody jest najwyższy szczyt – Skalniak (915 m n.p.m.) na którego wejście nie jest zbyt trudne nawet dla małoletnich turystów.

Trzecie przedsięwzięcie tego dnia to zdobycie najwyższego szczytu Gór Sowich – Wielkiej Sowy (1015 m n.p.m.).

Jest to jeden z kilkunastu szczytów Korony Gór Polskich – dla nas trzeci zdobyty. Po bieszczadzkiej Tarnicy (1346 m n.p.m.), Szczelińcu (919 m n.p.m.) przyszła kolej właśnie na Wielką Sowę. A to dość osobliwe miejsce na skrzyżowaniu wielu szlaków. Jak to w takich miejscach nie obyło się bez silnych podmuchów wiatru.

4 czerwca zakończyliśmy na Wielkiej Sowie. Był to bardzo wyczerpujący dzień a jednocześnie jeden z najciekawszych w ciągu naszej całej przygody z pasmem Sudetów.

Dzień 3 (05.06.2010)

Tego dnia najpierw przekroczyliśmy południową granicę w Golińsku a potem już tylko jazda zgodnie z przepisami. Zaopatrzeni w paszporty i dowody osobiste jedziemy wprost do miasta Teplice nad rzeką Metuji.

Za wymienioną walutę zakupiliśmy bilety i weszliśmy do RAJU. Bo tak można nazwać Teplicke Skaly czyli Skalne Miasto. To co tam zobaczyliśmy przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. To piękne podsumowanie wizyty w Górach Stołowych – “Pepiki” to mają szczęście!!!

Mają przystępne ceny, nawet znaczki do Polski oferują wraz z kartkami. W tych pięknych klimatach człowiek czuje się jak u siebie w domu. A to już polecamy z czystym sumieniem, bo do południowego sąsiada warto zajrzeć!!!

Jeżeli jest ktoś kto ma wątpliwości dlaczego aż tyle można napisać o Teplicach, to niech wymienia pln-y na korony czeskie (chociaż złotówki też honorują) i rusza. Język polski znają tu nawet dzieci więc problem z komunikacją nie istnieje.

 

Nam tych kilka koron zostało, więc wydaliśmy je w okolicznym Lidlu i w sklepie tuż przy przejściu granicznym w Tłumaczowie – na żywność oczywiście i tam wjechaliśmy na naszą ziemię.

Dzień 4 (06.06.2010)

No i mamy powrót do domu. Po drodze jedziemy przez Wałbrzych i jesteśmy na Zamku Książ, gdzie znajduje się przepiękny zamek z wozownią. To trzeci co do wielkości zamek w Polsce po zamku w Malborku i Zamku Królewskim na Wawelu.

Ten kolejny punkt programu to ukoronowanie całego weekendu.

 

To jeden z ciekawszych weekendów jakie miały miejsce i nie chodzi wcale o tych najmłodszych uczestników. Z tego miejsca obiecujemy że będą kolejne i to wkrótce i wcale nie mniej atrakcyjne. I moja w tym głowa.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *