Rok 2022 przeminął nam w mgnieniu oka. Mimo to, dał nam wiele możliwości na rozwój, spędzenie czasu razem i poznanie lepiej siebie a także wielu wspaniałych osób. 🥰
Jeśli mielibyśmy podsumować ten rok trzema słowami, byłyby to: ZMIANA, WALKA i SZCZĘŚCIE. Zmiany, które były nieuniknione, prowadzące jednak do walki – o lepszą przyszłość bloga, o statystyki, a także – co dosyć głupio przyznać – o przetrwanie bloga. W tym roku nadzwyczaj często pojawiały się problemy techniczne, które w najgorszym przypadku trwały nawet kilka dni! Kilka wakacyjnych dni, przez które obawialiśmy się czy blog i treści na nim zawarte będą dalej istnieć. Jednak ukojeniem było szczęście wynikające z licznych osiągnięć, pierwszych współprac i wspaniałych znajomości.
Dlatego „słowem roku Obieżyświatów” 😜 pozostaje RADOŚĆ, czyste szczęście, które stawało się dla nas motywacją do działania a także pocieszeniem w chwili niepowodzeń. Wesołość podnosząca na duchu i przypominająca co udało nam się osiągnąć, a także – dzięki komu.
Podróże z podziałem na miesiące:
Rok 2022 rozpoczęliśmy już w STYCZNIU kiedy to odwiedziliśmy Piłsudskiego w Sulejówku a także zwiedziliśmy Muzeum Sportu i Turystyki w Warszawie. Ponadto, zaczęliśmy prowadzić naszego youtuba, na którym już w styczniu pojawiły się nagrania z Estonii (Haapsalu) a także z warszawskiej starówki.

W LUTYM mocno się rozkręciliśmy. Jednak jak na razie – lokalnie. Liczne warszawskie muzea urozmaicały nam czas w pierwsze dni miesiąca. Piątego lutego zobaczyliśmy Galerię Figur Stalowych w Pruszkowie, a dzień później – Muzeum Polskiej Wódki z degustacją tylko dla połowy ekipy 😆 Już pod koniec lutego zwiedziliśmy pałac w Teresinie, Grodzisko Zamczysko a także Bromierzyk – najbardziej nawiedzoną wieś w Polsce 😱 A żeby zostać w tym mrocznym klimacie, tydzień później przespacerowaliśmy się po Mogilnym Mostku a także Duchnej Drodze. Wspięliśmy się też na Łużową Górę.



MARZEC zaczęliśmy nieco nostalgicznie…8 marca, w Dzień Kobiet, wybiło nam 2 lata od posiadania naszej przyczepy 🥺. Jest to także rocznica wstąpienia do grona pasjonatów karawaningu – wcześniej przez wiele, wiele lat jeździliśmy z namiotem 🙂 W tym miesiącu urządziliśmy sobie gruntowne porządki w przyczepie a także przegląd jejmości 🙂 Poza tym, w marcu rozpoczęliśmy – znacznie wcześniej niż zwykle – sezon na kilkudniowe wyjazdy – pogoda zdecydowanie sprzyjała! Kierunek…łódzkie, a w nim Tomaszów Mazowiecki czy Inowłódź!! 😍 Krótki weekendzik i do domu 😁 I właśnie wtedy zaczęła się weekendowa wariacja 🙂


KWIECIEŃ zaczęliśmy już dnia pierwszego, w Prima Aprilis, aczkolwiek żartem nie jest fakt, że pomimo niezbyt wysokich temperatur….pojechaliśmy na kajaki! Za to żarty zdecydowanie sobie z nas zrobiła pogoda, kiedy następnego dnia rano obudziliśmy się w ośnieżonej przyczepie 😄 i wizja kajaków niestety spełzła na niczym… Ale widok przyczepy w śniegu bezcenny 🥰 Tydzień później, w 3 osobowym składzie, ruszyliśmy ponownie w kierunku łódzkiego, ale tym razem w inną część 😅 Z tego wyjazdu w pamięć zapadło nam najbardziej cmentarzysko kiosków „Ruchu”, polecamy – niedaleko Syberii 😁 W następny weekend, otworem stanęły bramy Zamku w Czersku 😄 Potem już tylko odwiedziliśmy bagno – o osobliwej nazwie Całowanie 😅 A żeby było ciekawiej, po tygodniu także wyruszyliśmy w podróż😂 Tym razem o 5.44 zameldowaliśmy się w pociągu do Piotrkowa Trybunalskiego. Jak wiadomo, gdy jest ciepło, roboczy tydzień mija szybko i zanim się obejrzeliśmy, zaczęła się majówka. I tutaj wybyliśmy do Bałtowa (woj. świętokrzyskie). Może kojarzycie Jura Park?





Takim sposobem płynnie przeszliśmy w MAJ. Majówka dalej trwała, więc zahaczyliśmy o Sandomierz, Góry Pieprzowe, ruiny zamku Krzyżtopór, a także wiele wiele innych miejsc. Kilka dni później, bo już 6 maja, o 4.50 (nad ranem!) wsiadaliśmy do pociągu do Kopernika i jego piernika! Chodzi o…Toruń. 😜 A już następnego dnia spędzaliśmy czas na dniu otwartym w Parowozowni Skierniewice. Tydzień później – bo jakżeby inaczej 😆 – wzięliśmy udział w wystawie zabytkowych tramwajów a także w paradzie zabytkowych autobusów po Warszawie … i musimy Wam powiedzieć – nie dziwcie się gdy na jakimś filmie nas zobaczycie! Byliśmy widoczni jak na dłoni, a nagrywających kamer było chyba tysiące! Kilka dni później rowerami przejechaliśmy się do pałacu w Jabłonnej a TYDZIEŃ PÓŹNIEJ – wiadomo, nadszedł kolejny weekend,😆 ponownie zaprzęgliśmy naszą przyczepę i ruszyliśmy w dal. A dokładnie, do Kazimierza Dolnego i okolic. To był już ostatni weekend w maju, więc rozpoczynamy …






CZERWIEC. Tutaj ponownie mamy rocznicę związaną z przyczepą – 6 czerwca 2020 roku po raz pierwszy zanocowaliśmy w przyczepie – lepiej żebyście nie wiedzieli jak źle sobie z początku radziliśmy 😄 Dziesiątego czerwca wyruszyliśmy na wschód, jednak bez przekraczania granicy Polski (choć troszkę korciło!) także zostaliśmy na Podlasiu. Widoki, które nam najbardziej zapadły w głowie? Chyba będą to 30-kilometrowa kolejka tirów przy granicy a także widok samej granicy z Białorusią 😅 Kilka dni później, bo już 15 czerwca o godzinie 23.30 podpięliśmy nasz przenośny domek by o 2.50 zatrzymać się na parkingu przy stacji i przespać kilka godzin. Nie mogliśmy zmarnować ani chwili czerwcówki 🙂 A naszym celem był zlot przyczep i kamperów grupy „Karawaning z Pasją” w Kozielsku (woj. wielkopolskie). Bawiliśmy się naprawdę świetnie! I przy okazji ciut ciut zwiedziliśmy region. W końcu nie bylibyśmy sobą gdybyśmy byli kimś innym! Jakoś tak szybko nadszedł kolejny weekend i ruszyliśmy na kajaki – ale tym razem udało się popłynąć! Bowiem przyjechaliśmy nad rzekę Bzurę z okazji Nocy Świetojańskiej 🙂







I szybko zaczęły się wakacje! LIPIEC w pełni, trzeba ruszać w podróż! Także 1 lipca i my już w drodze 🙂 Na początek Chęciny i odwiedziny zaprzyjaźnionego campingu Przystań Podwierzbie, a potem…Słowacja! Ale tylko po drodze 😜 Prawdziwy kierunek to oczywiście Węgry 😁 Co prawda nieco odstraszały ceny paliw – różne dla turystów i dla obywateli tego kraju – przypominamy było aż 4 złote różnicy na litrze! Ale cóż poradzić – tankowaliśmy jak najmniej się dało 🙂 Ciekawe w tym wyjeździe było również to, że szastaliśmy dosłownie tysiącami, a jednak trzeba przyznać, że za 1000 forintów niewiele się kupi 😂 ale sama świadomość zawartości portfela niezła 😉 A żeby nie było, że faworyzujemy Węgry, kilka nocy spędziliśmy także na Słowacji 🙂 I tutaj była ciekawa sytuacja – byliśmy na Słowacji, za camping płaciliśmy forintami czyli węgierską walutą a właścicielami byli Holendrzy 🙈 I…tak nam szybciutko przeminął tydzień. Ale to dopiero połowa lipca. Piętnastego dnia miesiąca ruszyliśmy do królestwa żubrów, czyli Białowieży i pozostaliśmy tam kilka dni. Potem ruszyliśmy w kierunku miasta Sokółki, skąd kilka tygodni wcześniej dostaliśmy zaproszenie na wystawę promującą region. I co ciekawe, właśnie wtedy po raz pierwszy przenocowaliśmy na dziko. A potem ruszyliśmy na Litwę, gdzie zwiedzaliśmy Wilno, Kowno a także przyrodnicze perełki litewskie. I teoretycznie jest to już koniec lipcowych wyjazdów, ale na sam koniec, 30 lipca zamarzyło nam się wyruszyć do…AZJI! I do celu dojechaliśmy 31 lipca około godziny 19🥰







Jaki był cel? Turcja! I połowę SIERPNIA spędzimy właśnie tutaj. Musimy to przyznać – po raz pierwszy byliśmy na innym kontynencie niż Europa 🙈 A w Turcji zakochaliśmy się od razu! Zaczynając od stosownego ubioru w meczetach oraz licznych antycznych miast, kończąc na cieplutkiej wodzie i przede wszystkim swobodzie! Przez 17 nocy, aż 14 spędziliśmy „na dziko”, śpiąc na plażach. Mieliśmy wiele przygód i dowiedzieliśmy się masy ciekawostek o Turcji! Ale do tego zapraszamy do naszego odrębnego filmu o Turcji 🙂 Jakieś znane nazwy? Efez, Troja, Pergamon, Milet, Pamukkale, Morze Egejskie i wiele innych – krótko mówiąc – było cudownie!! Troszkę upał dawał w kość – ale coś za coś 🙂 W drodze powrotnej jeszcze chwilę przystanęliśmy w Bułgarii (gdzie także musieliśmy podleczyć nasze auto!) a potem miłe spotkanie po latach na campingu Ustup w Zakopanem 🙂 Potem daliśmy sobie kilka dni na pranie, porządne wyspanie się i nadrabianie zaległości i ruszyliśmy na zachód! Ostatni tydzień wakacji przeznaczyliśmy na Niemcy. Najpierw Wyspa Rugia i przepiękny, zupełnie inny niż polski Bałtyk, a potem Berlin, Poczdam i do domciu.







I tak zaczął się WRZESIEŃ. Zwykle był to już koniec naszych podróży, ale w tym roku wyszło nieco inaczej. Już 3 września ruszyliśmy na zlot grupy „Na pokładzie przyczep Hobby” w Zdworzu. Tam też nagraliśmy filmik „O NAS”, który już po 5 dniach ukazał się na naszym kanale. Pokazujemy w nim nas takich jakimi jesteśmy na co dzień. W kolejny weekend, 9 września, o 23 ruszyliśmy podobnie jak 3 miesiące wcześniej – na zlot grupy „Karawaning z Pasją”. I tutaj również zabawa przez weekend była przednia 🙂 Szesnastego września pokazaliśmy naszą pierwszą współpracę z wydawnictwem jakim okazało się wydawnictwo Znak. A dzień później, budzik nastawiliśmy na 3 nad ranem i pojechaliśmy na zlot grupy „Karawaning Kujawy i Przyjaciele”. To wstawanie nas kiedyś wykończy…ale nie teraz. Zlot był ważniejszy od wysypiania się 🙂

I takim sposobem zakończyliśmy nasz sezon z przyczepą. Zaczęliśmy 26 marca, skończyliśmy 18 września i w tym czasie tylko 3 weekendy nie ruszaliśmy przyczepy! Na pamiątkę wykonaliśmy sobie zdjęcie, które – jak się później okazało – zawiesiliśmy w domu w honorowym miejscu 🙂

PAŹDZIERNIK był taki lekko wypoczynkowy po całym sezonie 🙂 Na początek miesiąca urządziliśmy sobie grzybobranie, ale tacy z nas grzybiarze, że nie starczyło nawet na wyczekiwaną zupę grzybową 😅 Pojechaliśmy także do Bolimowskiego Parku Krajobrazowego i do Parowozowni Skierniewice. Co więcej, w tym miesiącu mieliśmy także nieco nowości – pojawił się dron!


W LISTOPADZIE skupiliśmy się na naszej nowości. Dron pokazał nam Warszawę z góry – początkowo najbliższy park, aż odważyliśmy się ruszyć do centrum miasta i z wysokości 100 metrów zrobić kilka ujęć Pałacu Kultury i Nauki i wieżowców. W tym miesiącu spotkaliśmy się także z chyba najbardziej znaną polską podróżniczką – Martyną Wojciechowską! Było nam bardzo miło!



I takim sposobem szybciutko rozpoczął się GRUDZIEŃ, który przybył do nas z mocnymi opadami śniegu. W weekendy udaliśmy się w sumie 3 razy do Kampinoskiego Parku Narodowego – w tym podczas jednej wycieczki nagrywaliśmy życzenia świąteczne. Wybraliśmy też pewien grudniowy, sobotni poranek na sesję zaśnieżonej, warszawskiej starówki z góry. A potem nadeszły Święta i rok zaczął się momentalnie kończyć!






Zmiany:
Nie ma czasu na pisanie wpisów na blogu 😆 Zdecydowanie za dużo weekendów mamy wyjezdnych, a za mało przeznaczonych na pisanie o nich 😄 Coraz częściej przewija się schemat:
🍂 nadrobimy w jesienne weekendy! / no cóż, nie wyszło 🙂
⛄nadrobimy w święta! / troszkę za krótko :))
🌀 zaraz ferie! może coś się uda! / taaa
🌞ooo niedługo wakacje! / i milion wyjazdów a czas jakoś sam przemyka przez palce 😂
I właśnie tak żyjemy 😅 I dobrze nam z tym – zaległości sprzed 2 lat jakoś bardzo nie bolą 😜 Najważniejsze aby jeździć, zwiedzać, poznawać a z czasem wszystko się napisze 😉
Pytania do 4 Obieżyświatów:
Ulubione wspomnienie z tego roku? 🚀
- Zuza – nie mam ulubionego wspomnienia, mogłabym wybierać wśród masy tureckich przygód
- Jula – pobudki w różnych miejscach i oglądanie zachodów słońca w Turcji
- Ania – obserwowanie balonów w Pamukkale (Turcja), startowały tuż obok naszej przyczepy, czułam się jak w bajce;
- Andrzej – zloty przyczep i kamperów, świetna atmosfera, znajomi na całe życie;
Ulubiony wyjazd? 🌍
- Zuza – Turcja, był dla mnie jak podróż w czasie do czasów antycznych
- Jula – Turcja, masa przygód, nowych doświadczeń
- Ania – Turcja, bardzo się bałam tego wyjazdu, ale kraj ten pozytywnie mnie zaskoczył;
- Andrzej – Turcja, nowy kontynent, nowa kultura, nowe wyzwania, wiele przygód;
Jak podsumowujesz ten rok? 🧭🌄🌆
- Zuza – był dla nas bardzo dobry, obfity w nowe wrażenia, przygody, znajomości, nie żałujemy żadnej chwili, wyjazdu czy kierunku;
- Jula – był bardzo ciekawy i niezwykle owocny w znajomości, sukcesy czy przygody
- Ania – był dosyć szybki ale pełen wrażeń, intensywny ale jednocześnie sprzyjający wypoczynkowi
- Andrzej – był kosmiczny, jeden z najlepszych do tej pory;
Statystyki:
🌍 ilość odwiedzonych krajów – 7 (Słowacja, Węgry, Litwa, Rumunia, Bułgaria, Turcja, Niemcy)
🌍 ilość dni w podróży – 120
🌍 ilość campingów – 16
🌍 ilość miejscówek „na dziko” – 20
Liczbowe podsumowanie
💻 ilość obserwacji na blogu, facebooku, instagramie i subskrybcji na youtubie – 2820 (doszło 1050)
💻 ilość osób, które weszły na bloga – 48 000 (w zeszłym roku – 31 000)
💻 ilość wyświetlonych wpisów – 59 000 (w zeszłym roku – 38 000)
💻 ilość wpisów na blogu – 400 (doszło ponad 50 obszernych wpisów)
Podziękowania
Na początek chciałabym osobiście podziękować osobie, która podczas zlotu grupy „Karawaning z Pasją” poszerzyła moje horyzonty i pokazała szersze perspektywy. Marcin Żuber Piwko to imię, które na długo pozostanie w moich wspomnieniach.

Chcielibyśmy podziękować także Agnieszce, naszej przyjaciółce, która pomaga nam w najbardziej krytycznych momentach bloga, kiedy techniczna część strony całkowicie się zawala. To właśnie ona uparcie zachęcała nas najpierw do założenia bloga, a później usilnie utwierdzała w przekonaniu, że damy sobie z nim radę.

Chcemy też w tym miejscu zaznaczyć, że gdyby nie Wy, nasi obserwujący i czytelnicy, , nie byłoby i Obieżyświatów. Gdyby nie Wasz doping, Wasza obecność, spotkania z Wami czy nawet zwykł komentarz czy polubienie…nie robilibyśmy tego i nie bylibyśmy w takim miejscu, w jakim teraz jesteśmy. Szczerze i z serca – DZIĘKUJEMY!! 💗
Na zawsze dla Was – Obieżyświaty4 🥰
Dziękuję za miłe słowa. Podziwiam Waszą pasję, aktywność i ciepło emanujące od Was 😘. Życzę wytrwałości w prowadzeniu bloga i wielu dobrych chwil podczas podróży. Dziękuję za to, że chcecie podzielić się częścią Waszego życia… 😘😘😘