Murzasichle (24.12 – 31.12.2013)

AUTOR: Julia

  • 8 dni (24.12 – 31.12.2013)
  • 4 stacje narciarskie: Hajduk , kompleks narciarski Murzasichle, Małe Ciche, Jurgów Ski
  • Tatrzański Park Narodowy
  • schroniska: PTTK Morskie Oko, PTTK Ornak

Dzień 1 (24.12.2013)

W tym roku postanowiliśmy wybrać inne miejsce noclegowe, tym razem jedziemy do pokoi gościnnych u Pani Anny Bandrowskiej przy ulicy Sądelskiej 118A w Murzasichlu. To dla nas nowe miejsce, więc nie wiemy czego się spodziewać, ale nastawiamy się pozytywnie. Po dojechaniu na miejsce okazuje się, że z naszego balkonu rozpościerają się piękne widoki na Pasmo Gubałowskie, Zgorzelisko i Małe Ciche, a przystanek autobusowy, sklep spożywczy czy kompleks narciarski Murzasichle oraz Hajduk są na wyciągnięciu ręki. Za pokój czteroosobowy z łazienką w korytarzu zapłaciliśmy 140 PLN/doba, czyli 980 PLN/tydzień. Dodatkowo mamy możliwość korzystania z mikrofalówki i lodówki. Zapomniałam dodać, że towarzystwa dotrzymuje nam Czarek – pies właścicieli. Popołudnie i wieczór spędzamy rodzinnie. Wieczorem nadchodzi halny, który powala drzewa i utrudnia poruszania się na Podhalu.

Pokoje Anna Bandrowska Murzasichle, Pokoje Anna Bandrowska w ...
Pokoje gościnne “U Czarusia”

Dzień 2 (25.12.2013)

Pierwszy dzień postanowiliśmy spędzić wspólnie, udaliśmy się na spacer do pobliskiego lasu wraz z naszym ulubieńcem Czarusiem. Zmierzaliśmy w kierunku Małego Cichego, po drodze widzieliśmy dużo śniegu, który leżał na pobliskich pagórkach. Mogłam z siostrą zjeżdżać na sankach i lepić bałwany.

 

Potem udaliśmy się do zaprzyjaźnionej wypożyczalni sprzętu zimowego przy stacji narciarskiej “Hajduk” przy ul. Budzowej w Murzasichlu. Ceny wypożyczenia są takie same jak wcześniej, 20 PLN/ narty i buty za dobę. Następnie kierujemy się na stok, by tam móc pojeździć na nartach. Zuzia jeździ z instruktorem, by doszkolić technikę jazdy ( 60 PLN/ godz). Po wykorzystaniu karnetów postanawiamy spróbować podjechać do Zakopanego, niestety przez Poronin, bo przez Cyrhlę był tymczasowy zakaz. Wieczorem jedziemy zaszaleć do Małego Cichego na wyciąg Zgorzelisko Express, ale w okrojonym składzie bez Zuzi i mamy. Za karnet 2.5 godzinny płacimy 25 PLN/ osoba dorosła i 20 PLN/ dziecko. Warunki są dobre i kolejek brak, dzięki czemu możemy swobodnie jeździć. Tym sposobem przypomnieliśmy sobie to czego nauczyliśmy się w ferie 2013 roku.

Dzień 3 (26.12.2013)

Dolina Strążyskaherbaciarnia – Parzenica – Wodospad Siklawica – Dolina Strążyska

Dzisiaj postanowiliśmy pojechać na szlak do Doliny Strążyskiej. Gdy dojechaliśmy na miejsce okazało się, że z powodu halnego w poprzednich dniach wstęp do TPN jest darmowy. Szlak jest nam dobrze znany, ale z zimowej perspektywy i po halnym wygląda nieco inaczej. Po drodze widzieliśmy panów z obsługi, którzy sukcesywnie sprzątali zalegające drzewa. Gdy przeciskając się doszliśmy do rozwidlenia szlaków w stronę Doliny Białego i Małej Łąki, postanowiliśmy kontynuować nasz szlak do wodospadu Siklawica, co stanowiło wyzwanie, bo powalone drzewa bardzo utrudniały pokonanie trasy.

Po tym spacerze w drodze powrotnej obserwujemy Podhale i całe Zakopane nieco zrujnowane po silnym wietrze. Widać mnóstwo powywracanych i powyrywanych drzew. Po zmroku jedziemy na Hajduk, Zuzia jeździ na oślej łączce pod okiem mamy, a ja i tata korzystamy z większego stoku. Dzisiaj Zuzia samodzielnie nauczyła się wjeżdżać orczykiem.

Dzień 4 (27.12.2013)

Wierch Poroniec – Rusinowa Polana – Wierch Poroniec

Dzisiaj mieliśmy w planach jechać na Wierch Poroniec i własnie tak zrobiliśmy. Płacimy 20 zł za parking, który zawiera ceny biletów do TPN i możemy ruszać. To będzie nasze drugie zimowe wejście na Rusinową Polanę. Niestety jak się okazało śniegu jest mało, w niektórych miejscach można dostrzec tylko śladowe ilości białej pokrywy.

Po dojściu do celu okazuje się, że mimo małej ilości śniegu, widoki, które rozpościerają się na Tatry są wspaniałe i wynagradzają nam wszystko. Wracamy tą samą trasą na parking do samochodu. Dzisiejsza wycieczka była częścią strategii mającej na celu pobudzenie mięśni nóg do dalszego szusowania.

Albowiem pod wieczór planujemy we trojkę wraz z Zuzą pojeździć na nartach na dobrze znanym nam stoku w Małym Cichym. Wykupiliśmy trzy karnety 2,5 godzinne, a mama robiła zdjęcia. Po kilku próbach Zuzi udało się zjechać samodzielnie bez żadnego upadku. Tego dnia Zuzia również nauczyła się wsiadać na krzesełko w kolei krzesełkowej, przy wysiadania nadal musiał pomagać jej tata.

Dzień 5 (28.12.2013)

Dzisiaj z samego rana postanowiliśmy pojechać do nowej dla nas stacji narciarskiej – Jurgów Ski. To niezwykłe miejsce znajduje się blisko granicy polsko – słowackiej w Jurgowie/Podspadach. Na terenie całego kompleksu znajdują się dwa wyciągi krzesełkowe i cztery orczyki, jest kilka tras o różnej skali trudności. My za 2-godzinną jazdę zapłaciliśmy 40 zł osoba dorosła i 30 zł dziecko powyżej 120 cm, a dziecko poniżej 120 cm za darmo. My kupiliśmy trzy karnety i zapłaciliśmy 70 zł, bo Zuzia miała karnet za darmo, mama stała na dole i robiła nam zdjęcia pamiątkowe.

 

Myślę, że dwie godziny to wystarczająco dużo szczególnie, że nasze umiejętności narciarskie są na poziomie podstawowym, a Zuzia ledwo nauczyła się zjeżdżać samodzielnie z górki, ale na każdej czynnej trasie dała sobie radę wyśmienicie. To kolejne miejsce, gdzie bez problemu poradziliśmy sobie, zważając na fakt, że niedawno nauczyliśmy się jeździć na nartach. Potem jedziemy do wypożyczalni przy stoku “Hajduk”, bo chcemy oddać wypożyczone narty i buty, ponieważ przez następne dni planujemy skupić się tylko i wyłącznie na pieszych wędrówkach.

Dzień 6 (29.12.2013)

Palenica Białczańska – Wodogrzmoty Mickiewicza – Morskie Oko – Wodogrzmoty Mickiewicza – Palenica Białczańska

Morskie Oko

Dzisiaj postanowiliśmy udać się do Palenicy Białczańskiej, aby stamtąd udać się w kierunku Morskiego Oka, oczywiście na pieszo, bo ta trasa nie jest wymagająca i nie trzeba mieć bardzo dobrej kondycji, by tam wejść. Płacimy łącznie 12 zł (2 zł dziecko i 4 zł dorosły). Cały szlak w jedną stronę ma 9 km, czyli w dwie strony 18 km, niektórych ta liczba może przerazić, ale po dojściu do celu nie jeden turysta uzna, że było warto. Pogoda jest ładna, więc ten spacer mija dosyć szybko szczególnie gdy nie idzie się samemu.

Niestety po drodze widzimy bardzo wycieńczone konie, które są zmuszone ciężko pracować, by zadowolić turystów. Większość osób korzystających z tych powozów jest w młodym wieku i jest nieodpowiednio ubrana. Trudno się nadziwić ludziom, którzy “zdobywają” szlaki kosztem zwierząt.Po dojściu do celu okazuje się, że najwyżej położony polski staw nie jest zamarznięty, a na jego powierzchni pływają tafle lodu. Po chwili odpoczynku ruszamy w drogę powrotną.

Dzień 7 (30.12.2013)

Kiry – Dolina Kościeliska – Schronisko PTTK Ornak – Dolina Kościeliska – Kiry

skutki halnego w Dolinie Kościeliskiej

Dzisiaj ostatni dzień naszego pobytu na Podhalu w tym roku, my jednak nie poddajemy się i ruszamy do szlaku prowadzącego Doliną Kościeliską. Parking był darmowy, bo obsługa zajmowała się wywożeniem drzew. My ruszyliśmy dobrze znaną nam trasą w kierunku schroniska, po drodze widzieliśmy wiele powalonych drzew, oczywiście wszystko przez halny, który kilka dni temu zrobił bałagan w Tatrach i nie tylko. Wszystkie szlaki prowadzące do jaskiń czy inne trasy zostały zamknięte z powodu powalonych drzew. Idąc nie mogliśmy uwierzyć w prędkość wiatru, która powaliła większość drzew w Dolinie Kościeliskiej. Liczymy na to, że za kilka lat las zacznie powoli odrastać.

Dzień 8 (31.12.2013)

Dzisiaj żegnamy się z Podhalem, ale nie na długo, może pojedziemy w ferie, może w wakacje, a może w święta, to się okaże niebawem. Ten wyjazd, a raczej to co się wydarzyło podczas wyjazdu pokazało nam jaką siłę ma natura i jakie są tego konsekwencje.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *