Murzasichle (23.12.2017 – 30.12.2017)

AUTOR: Zuzanna

  • 8 dni
  • Gubałówka, 2 stoki narciarskie (Murzasichle -Ski, Kotelnica Białczańska)
  • Jedno schronisko (Morskie Oko)

Dzień 1 (23.12.2017)

Tegoroczny wyjazd świąteczny zaplanowaliśmy jak zwykle w Murzasichlu. Tym razem w zupełnie innym miejscu. Były to pokoje gościnne “U Janusza”. Warunki okazały się bardzo dobre, było ciepło, czysto i schludnie. A aneks kuchenny był dobrze wyposażony.

Wieczorem obmyślamy plan na następny dzień, ale o tym już nazajutrz.

Dzień 2 (24.12.2017)

W Wigilię Bożego Narodzenia o poranku jedziemy do Białki Tatrzańskiej na wyciąg narciarski “Kotelnica”. Warunki narciarskie są bardzo dobre, lecz jest dość ciepło. Tym razem karnety kupujemy dla całej czwórki, mama też jeździ na swoim nowym sprzęcie. Wykupujemy bilety w cenie:

  • Dorosły – 50 zł za 2 h
  • Dziecko – 40 zł za 2 h
  • Junior – 45 zł za 2 h
  • Kaucja za kartę – 10 zł

Po powrocie zasiadamy do wigilijnego stołu i świętujemy. Wieczorem udajemy się na Murzasichle – Ski, póki co jeszcze bez pontonów.

Dzień 3 (25.12.2017)

W pierwszy dzień świąt jedziemy na Wierch Poroniec, by udać się na dobrze nam już znaną Polanę Rusinową. Zima prezentuje się tam imponująco – jest piękna pogoda i widoki. W spacerze pomagają nam sanki, a parking i wejście do TPN są za darmo.

Po dojściu na Rusinową Polanę, decydujemy się zejść do Sanktuarium Matki Bożej Jaworzyńskiej Królowej Tatr na Wiktorówkach. Szlak od polany jest mocno oblodzony, ale dajemy radę zejść na dół. Na miejscu jest sympatycznie, pijemy gorącą herbatę aby się rozgrzać. Zabytkowy kościółek jest prześliczny a jego wnętrze skłania do refleksji.

Następnie wspólnie podejmujemy decyzję aby podjechać do Zakopanego pod Gubałówkę, bo na jej szczycie codziennie po 16 odbywa się pokaz świateł.

Z powodu trudnych warunków na szlaku na szczyt Gubałówki wjeżdżamy koleją linowo – terenową. Robimy sobie spacerek w stronę Butorowego Wierchu. Dochodzimy do wyciągu w stronę Polany Szymoszkowej. Tam zastajemy mnóstwo narciarzy i dobre warunki. W końcu dochodzi godzina 16:00 i pomału zaczyna się pokaz. Kolejno odpalane są różne figury, postacie. My za to najbardziej czekamy na podświetlenie napisu GUBAŁÓWKA pokazanego poniżej. Robimy pamiątkowe zdjęcia i zjeżdżamy koleją na parking. Na dole jest już ciemno, pomimo to z siostrą decydujemy się na pontony na Murzasichle – Ski. Wykupujemy po 4 zjazdy, a zabawa okazuje się bardzo dobra, a warunki śniegowe na tego typu atrakcjach również dobre.

Dzień 4 (26.12.2017)

O poranku jedziemy na Banię. Bo najlepiej zameldować się w tym miejscu około godziny 9:00. Nie dość, że są puste parkingi, to łatwiej zakupić karnety i znaleźć miejsce na fotelach kolei krzesełkowej. Tak też robimy. Tacie udaje się namówić nas na zjazd trasą FIS, by skorzystać z wyciągu JANKULAKOWSKI, KOTELNICA EXPRESS i PASIEKA EXPRESS. Było świetnie!!!

Po nartach jest czas na szlak. Tym razem celem jest Dolina Małej Łąki i Polana Małołącka. Tempo wejścia jest dość szybkie, więc mamy czas na Krupówki (oscypki – 9 zł) A wieczorem podjeżdżamy na Murzasichle – Ski, byśmy dziś znów wraz z siostrą mogły delektować się jazdą na pontonach. Kupujemy ponownie po 4 zjazdy – 20 zł. Warunki tego dnia były idealne.

Dzień 5 (27.12.2019)

W środę decydujemy się odpocząć od nart i udajemy się do Kościeliska. Pogoda jest w miarę dobra, ale podmuchy wiatru okazują się coraz większe. Pomimo to prognozy TPN są sprzyjające. My jednak idziemy, choć wiatr na górnych szczytach osiąga około 100 km/h. Niestety to pierwszy raz kiedy nie dochodzimy do celu. Szlak jest mocno zlodowaciały i śliski. Trudno utrzymać się na nogach. Wycieczkę kończymy na Polanie Pisanej. A to za namową doświadczonego Tatromaniaka. W dolnej partii gór doświadczamy również halnego. Dlatego też schodzimy na parking.

Kolejny cel to Murzasichle – Ski. Jednak ze względu na złe warunki (mokry śnieg), nie kupujemy karnetów na pontony. Jazda jest zbyt powolna i mało emocjonująca. Nasze atrakcje tego dnia dobiegają końca. Pozostało nam Wi – Fi u “Janusza”, bo o to nie musieliśmy się martwić. Zasięg był bardzo dobry Zbliżamy się powoli do końca wyjazdu. Co nas jeszcze spotka zaskakującego? Zobaczymy!!!

Dzień 6 (28.12.2017)

W czwartek po raz trzeci i ostatni jedziemy do Białki Tatrzańskiej na Kotelnicę Białczańską. Tym razem jazda na bogato. Bo za namową taty zaliczamy we trójkę z siostrą wszystkie koleje. A jest czym pojeździć: KOTELNICA EXPRESS, KOTELNICA Ⅰ, PASIEKA EXPRESS, JANKULAKOWSKI, REMIASZÓW. Obok każdego z wyciągów, przebiega stok narciarski. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. My jeździmy we trójkę, natomiast mama sama pod wyciągiem Kotelnica Express.

Po nartach jest czas na ponowną wizytę na Murzasichle – Ski. Niestety drugi dzień z rzędu nie jeżdżą. Ale może jutro się uda!! Oby!!

Dzień 7 (29.12.2017)

W piątek o poranku byliśmy nieco zaskoczeni. Rano obudziliśmy się pośród pełnego śniegu podwórka. Po żmudnym odśnieżaniu Opla i obskrobaniu jego szyb, prędko wyruszamy by w ten ostatni dzień 100 – procentowo wykorzystać pożegnalny śnieg. Podjeżdżamy pod Palenicę Białczańską, skąd w wesołym nastroju ruszamy na Morskie Oko. Po raz pierwszy zauważamy zamiast wozów sanie, wożące innych niezdolnych do chodzenia ludzi. Na jedne sanie wchodzi 8 osób. Według mnie jest to bardzo łatwy szlak, dlatego też my wchodzimy – jak zresztą co roku – pieszo. Wchodzimy oczywiście z sankami, by później powrót stał się dobrą zabawą. Na drodze do schroniska było dużo śniegu, choć nie mniej niż na drzewach i w górach.

Po wykonaniu sesji zdjęciowej wracamy, gdyż o czym my wpierw nie wiedziałyśmy, tata przygotował dla nas niespodziankę pod Wielką Krokwią. Okazało się to śnieżnym labiryntem i śnieżnym zamkiem. Miło było się wzajemnie pogubić i na koniec odnaleźć.

Po powrocie do Murzasichla, udaje się nam pojeździć na pontonach, bo warunki są bardzo dobre. Niestety to był ostatni dzień pobytu na Podhalu. Rozpoczynamy pakowanie i przypominamy sobie pierwsze dni i inne wyjazdy.

Dzień 8 (30.12.2017)

Rano jedziemy przez Białkę by oddać ski – pasy. Podsumowując, wyjazd ten okazał się bardzo udany, choć zima nie zasypała nas śniegiem. Dla narciarzy była jednak w sam raz. Zadowoleni z wyjazdu planujemy kolejne. Może jeszcze latem …. A zimą na pewno…. A Tatrom mówimy:

DO ZOBACZENIA!!! 😁