Stara Morawa, Kletno, Kłodzko, Duszniki Zdrój, Stronie Śląskie

AUTOR: Ania

  • 9 dni (30.01 – 07.02.2016)
  • 2 stoki narciarskie
  • niesamowite muzea
  • 1 szczyt zdobyty – Śnieżnik
  • 2 jaskinie
  • 2 kopalnie: złota i uranu
  • 1 huta szkła
  • 1 zamek i 1 twierdza
  • mnóstwo wrażeń 😄

Dzień 1 (30.01.2016)

Tegoroczne ferie zimowe postanowiliśmy spędzić w Kotlinie Kłodzkiej, a dokładnie we wsi Stara Morawa w Gościńcu pod Czeremchą. Wcześnie rano byliśmy gotowi do drogi. Wszyscy byliśmy podekscytowani.

Po dojechaniu na miejsce, rozpakowujemy nasze rzeczy i dajemy jedzenie i wodę kotom: Neli i Bogdanowi. Nasze zwierzaki były bardzo dzielne podczas podróży. Chwilkę odpoczywamy i wyruszamy na zwiedzanie okolicy. Widoki piękne, cisza, spokój, relaks. Nasz plan na ten wyjazd zakłada: narty i dużo zwiedzania.

Dzień 2 (31.01.2016)

Dziś ruszamy do Siennej gdzie mieści się stacja narciarska Czarna Góra. Kupujemy karnety 4-godzinne i śmigamy.

Furorę robi wyciąg “Babcia”, co prawda jest powolny ale zawozi nas aż pod szczyt Czarnej Góry. A zjazd jest nieziemski! To jedna z najbardziej spektakularnych tras zjazdowych. Nieco zmęczeni szukamy odpoczynku i wtedy decydujemy się na kilka zjazdów z krótszego stoku, tego na którym znajduje się kamera w serwisie dla narciarzy w TVN24. Pomimo dosyć wysokich temperatur, stok jest bardzo dobrze utrzymany, jest gruba warstwa śniegu i dość krótkie kolejki do wyciągów.

Wracamy do pokoju, przygotowujemy szybko jedzenie i wyruszamy dalej, bo tego dnia to nie koniec wrażeń. Jedziemy do pobliskich Trzebieszowic, gdzie znajduje się Zamek na Skale. Ten bardzo stary obiekt mamy przyjemność poznawać z bardzo fajną panią przewodnik. Zamek na Skale zdumiewa nas swoim wnętrzem. Zachowało się mnóstwo oryginalnych miejsc z bogatym wyposażeniem i wzornictwem. A skąd nazwa zamku? A to z tego powodu, iż w bliskim sąsiedztwie płynie rzeka Biała Lądecka. I rzeka ta lubi często wylewać się z koryta. Budowniczowie wzięli to pod uwagę i postanowili wznieść zamek na niewielkiej skale.

Dzień 3 (01.02.2016)

W poniedziałek rano ruszamy do położonej nieopodal Kamienicy. To tam funkcjonuje jedyny w tej okolicy wyciąg krzesełkowy o nazwie “Bolek”. Postanawiamy, że zjedziemy tam po 5 razy. Każdy zjazd to 6 punktów po 1 zł każdy, a wiec tanio nie jest. Decyzja o zakupie punktów spowodowana jest tym, że na dalszą część dnia mamy inne plany. A sama stacja? Dwa lub trzy orczyki po jednej stronie no i wspomniany Bolek. Zgodnie stwierdzamy, że tragedii nie ma, ale też bez rewelacji. Niezbyt dobrze utrzymany stok, pomimo wczesnej pory. Co prawda temperatura powietrza oscylowała wokół zera, ale w porównaniu z Czarną Górą to szału nie było.

Jeszcze w godzinach przedpołudniowych jedziemy do Kletna gdzie spod Jaskini Niedźwiedziej wspinamy się na Śnieżnik. Na dole pogoda dobra, pada drobny śnieg. Im wyżej tym gorzej. Po dojściu do schroniska “Na Śnieżniku” mamy już prawdziwą zimę. A dalej tylko zimniej. Mocno wieje. W końcu osiągamy 1426 m n.p.m. To Śnieżnik 😁 Niby wysokość nie imponuje, ale gdyby były widoki to pewnie byłyby cudne. Symbolicznie, jedną nogą, wchodzimy na ziemię czeską. Robimy zdjęcia, nagrywamy film i biegiem uciekamy do schroniska. Ale było warto … choć warunki trudne. Polecamy Śnieżnik zimą 😉

https://videopress.com/v/otA8ogl2?preloadContent=metadata

Dzień 4 (02.02.2016)

Nadszedł czas na wycieczkę do Kłodzka. Na początek bezpłatny parking i wizyta w informacji turystycznej na Rynku. Wybieramy interesujące nas ulotki, materiały informacyjne idziemy w kierunku Podziemnej Trasy Turystycznej. A trasa ta, choć tylko częściowa dostępna dla zwiedzających, urzeka tajemniczością. Możemy zobaczyć m. in. dawne narzędzia tortur, są też ekspozycje multimedialne.

 

Nieopodal wyjścia z podziemnej trasy są schody już do samej Twierdzy. Podchodzimy do bramy wejściowej i musimy chwilę zaczekać na wejście, bo takowe odbywają się w odstępach półgodzinnych. Niesamowite miejsce, ciekawa historia i wspaniały przewodnik, który przekazał nam wiele interesujących informacji. Z samej korony twierdzy możemy podziwiać panoramę miasta. Po obejrzeniu twierdzy postanawiamy wejść jeszcze do labiryntu, czyli podziemi twierdzy. Ta część obiektu jest dodatkowo płatna. W całej twierdzy jest mnóstwo atrakcji, na pewno nikt nie będzie się tam nudzić.

Na budynkach przy stacji kolejowej i Białej Lądeckiej widać pozaznaczane poziomy do których dochodziła woda podczas powodzi w 1979 roku. Żywioł nie oszczędził miasta, jak i całej kotliny. Po drodze na parking przechodzimy najstarszym mostem gotyckim w naszym kraju.

Następnie jedziemy na przedmieścia Kłodzka by tam odwiedzić Park Miniatur MiniEUROLAND. Co prawda nie jest to jeszcze park miniatur taki jak pod stolicą Francji, ale od czegoś trzeba zacząć. Możemy zobaczyć kilkadziesiąt budowli w skali. Dodatkową atrakcją jest wizyta w pracowni, gdzie można zobaczyć jak panowie tworzą makiety kiedyś dostępne dla zwiedzających. Kolejne budowle są w przygotowaniu. Widzimy ogrom pracy jaki należy włożyć aby zbudować takie oto obiekty.

I tak dobiega końca wtorek, czyli pełny trzeci dzień pobytu w kotlinie.

Dzień 5 (03.02.2016)

Środa to wizyta w Hucie Szkła Kryształowego w Stroniu Śląskim. Z pomocą pani przewodnik zwiedzamy jeszcze działającą hutę. Poznajemy proces wytopu szkła, jego obróbkę, malowanie, no i na końcu pakowanie. Całość zwiedzania trwa około 1,5h.

Plan mamy napięty, ponieważ zwiedzać hutę zaczynamy o 10.15, a o 12.00 mamy pojawić się w Radochowie, gdzie umówieni jesteśmy na zwiedzanie Jaskini Radochowskiej. Niestety na miejscu jesteśmy nieco spóźnieni. Nie wchodzimy razem z grupą, ale to akurat wychodzi nam na dobre. Cierpliwie czekamy, aż grupa skończy i tylko my i pani przewodnik zaczynamy zwiedzanie jaskini. Jaskinia jest kameralna i bez oświetlenia. Stąd te kaski z oświetleniem. Część trasy pokonuje się przeciskając się przez wąskie szczeliny co nam się bardzo podoba, możemy poczuć smak prawdziwej przygody. W jaskini jest mnóstwo wilgoci, są też nietoperze, Miejsce bardzo sympatyczne, nieskomercjalizowane.

W drodze z Radochowa wstępujemy do Muzeum Kamieni i Minerałów w Stroniu Śląskim. Dzięki temu, że poprzez strońskie PTTK byliśmy w hucie, bilety do muzeum mamy za darmo. Jedyny wydatek w muzeum to zakup nocnej lampki solnej.

Po wyjściu z muzeum jedziemy do Wapiennika. Co to jest wapiennik i jakie było jego przeznaczenie? Służył do produkcji wapna, tak potrzebnego w tamtych czasach w budownictwie. W pewnym okresie swojego funkcjonowania popadł w ruinę i został ograbiony. Dopiero kiedy nadeszły dla niego lepsze czasy został kupiony przez dzisiejszych właścicieli. Dzisiaj mieści się tam galeria, warsztat artystyczny, a w przyległym domu agroturystyka. Z racji jego historii powołano też Stowarzyszenie Muzeum Wapiennik. Wokół samego obiektu znajduje się piękny ogród japoński, o którym również sporo opowiedział nam właściciel obiektu. Przez pana przewodnika zostaliśmy też obdarowani kilkoma rzeczami, np. pudełko zapałek w bardzo ładnym opakowaniu czy też kartkami z prawdziwego papieru czerpanego.

Po powrocie do pokoju postanawiamy zorganizować ognisko, by jeszcze trochę czasu spędzić na powietrzu.

Dzień 6 (04.02.2016)

Dziś jedziemy do Czech, a dokładnie do Dolnej Morawy. Znajduje się tam całkiem nowa atrakcja otwarta w roku poprzednim – Ścieżka w Obłokach (Stezka v oblacích). Tanio nie jest – koszt to 650 CZK, ale było warto. Cała budowla osiąga wysokość 55 m. Wejście na nią jest proste, gdyż ścieżka wije się po dużych promieniach. Można tam wjechać nawet z wózkiem. Na górze jest specjalna siatka, na którą można wejść i popatrzeć w dół – widok robi wrażenie.

Przy okazji po drodze podziwiamy stację narciarską, Czesi nie mają się czego wstydzić, dużo narciarzy, także z Polski i Słowacji.

Prosto z Czech wracamy do kraju i jedziemy do Duszników Zdrój, gdzie odwiedzamy Muzeum Papiernictwa. Cena biletu rodzinnego to 27 zł, dodatkowo płatne są warsztaty papiernicze (2x11zł / dzieci). Po obejrzeniu wszystkich wystaw i ekspozycji, Jula i Zuza idą na warsztaty poświęcone czerpaniu papieru. To tam po raz pierwszy w życiu dziewczyny własnoręcznie produkują papier czerpany. Każda robi po trzy różne kartki papieru na pamiątkę.

Z Dusznik Zdrój jedziemy do następnej miejscowości, Kudowy Zdrój. Odwiedzamy tam obiekt sakralny w Czermnej – Kaplicę Czaszek. Jest to budowla z XVIII w. Inspiracją do jej budowy i “wyposażenia” była epidemia ciężkiej choroby tamtych czasów – cholery. W jej wnętrzu znajduje się kilka tysięcy czaszek i kości. To co się nie zmieściło, znajduje się w podziemiu kaplicy. Wszystkie kości zostały zebrane z okolicznych pól, gdzie ciała były masowo chowane, niestety zbyt płytko. W ten sposób uczczono śmierć wielu istnień ludzkich.

Po Kaplicy Czaszek przychodzi czas na Muzeum Zabawek “Bajka” znajdujące się również w Kudowie Zdrój. Cena biletu to 12 zł normalny i 10 zł ulgowy. Po wejściu do środka mamy możliwość zobaczenia zabawek niemal z całego świata. Niektóre z nich są z XXI wieku, inne z XX wieku a jeszcze inne są starsze. I tu przypomniały nam się lata naszego dzieciństwa, mogliśmy też zobaczyć zabawki naszych rodziców czy nawet dziadków. Dla Julii i Zuzi to ciekawa wycieczka w przeszłość. Mogły zobaczyć, że jakiś czas temu dzieci nie potrzebowały do zabawy komputera, tabletu czy telewizora. Choć trzeba przyznać, że część zabawek była zapewne bardzo droga i z reguły niedostępna dla przeciętnego obywatela.

Muzeum Zabawek było ostatnim odwiedzonym przez nas miejscem w Kudowie Zdrój. Nadeszła pora na powrót do Starej Morawy.

Dzień 7 (05.02.2016)

Piątek to też bardzo ambitny dzień jeśli chodzi o zwiedzanie. Najpierw udaliśmy się do Jaskini Niedźwiedziej w Kletnie. Bilety do jaskini mieliśmy już zarezerwowane kilkanaście dni wcześniej, gdyż obawialiśmy się, iż podczas ferii będzie duże obłożenie. Do jaskini weszliśmy z przewodnikiem, który podczas całej trasy przekazywał nam różne ciekawe informacje. Trzeba przyznać, że przejście przez jaskinię jest dobrze zorganizowane. Mnóstwo efektów świetlnych i dźwiękowych, piękna szata naciekowa. Istnieją plany, by poszerzyć ofertę i udostępnić większą ilość korytarzy. Pożyjemy, zobaczymy, ale póki co warto zobaczyć to co jest. Naszym zdaniem to najpiękniejsza jaskinia w Polsce.

Po Jaskini Niedźwiedziej przyszedł czas na położone w bliskim sąsiedztwie parkingu Muzeum Ziemi w Kletnie. Jak to w takim muzeum – ogrom minerałów, pięknych kamieni. Dodatkową atrakcją są oryginalne jaja dinozaura i stojące obok budynku figury tych pradawnych zwierząt.

Po wyjściu z terenu muzeum, kierujemy się do pobliskiej Kopalni Uranu w Kletnie. Przy samym wejściu musimy trochę poczekać ponieważ wejścia są grupowe. Ale warto poczekać. Kopalnia jest bardzo stara. Eksploatowana była przez kilka stuleci, zmieniając swój charakter. W momencie pierwszych prób jądrowych w “maliny” wpuszczeni zostali Rosjanie, którzy sądzili, że złoża uranu będą ogromne. Tak się jednak nie stało, więc wycofali się z wydobycia. Całość popadała w ruinę, aż znaleźli się entuzjaści, którzy zajęli się tym miejscem i udostępnili wnętrza kopalni turystom. A że kopalnia pod względem promieniotwórczym jest bezpieczna, to i chętnych nie brakuje.

Dzień 8 (06.02.2016)

Sobota była ostatnim pełnym dniem pobytu w Kotlinie Kłodzkiej. A żeby nie było nudno, zaplanowaliśmy go w 100%. Rano ruszyliśmy do pobliskich Gór Złotych na których zboczu tuż przy czeskiej granicy leży miasto Złoty Stok a w nim kopalnia złota. W planach mamy spływ łodzią nieczynnym korytarzem o nazwie Gertruda. Spływ odbywa się w niewielkich grupach. Oświetleniem są trzy latarki, z czego jedną ma pan przewodnik, który w niezwykle interesujący sposób opowiadał nam o tym miejscu. Płynąc korytarzem celowo zalanym dla potrzeb zwiedzania można zobaczyć krystalicznie czystą wodę.

Po rejsie przychodzi czas na zwiedzanie pieszo. Dołączamy do naszej nowej grupy i drugi pan przewodnik oprowadza nas po innych korytarzach. Dodatkowo między korytarzami na różnych poziomach znajduje się szyb ze specjalnie wybudowanymi do przemieszczania się schodami. Po drodze mijamy ciekawą atrakcję – podziemny wodospad. Niestety, z powodu suchego lata i małych opadów śniegu, ilość płynącej wody jest niewielka.

Ostatnim punktem zwiedzania kopalni jest wyjazd na powierzchnię kopalnianą kolejką turystyczną.

Fajna atrakcja, polecamy.

Po wyjściu z kopalni udajemy się do Średniowiecznego Parku Techniki w Złotym Stoku.

To niesamowite miejsce pokazuje jak w czasach średniowiecza rozwijała się myśl techniczna. Mogli zobaczyć jak czerpano wodę z kopalni, jak wyciągano ładunki z korytarzy, itp. Dla dzieci to świetna atrakcja, bo przyzwyczajone do współczesności poznać mogą “stare technologie” sprzed wieków.

Dzień 9 (07.02.2016)

Nadszedł czas powrotu do domu. Spakowaliśmy nasze rzeczy i koty i wyruszyliśmy w drogę. Pobyt w Kotlinie Kłodzkiej był niesamowity, mnóstwo ciekawych atrakcji, wspaniała przyroda, cisza, spokój. Szczerze polecamy ten rejon 😀

One Comment on “Stara Morawa, Kletno, Kłodzko, Duszniki Zdrój, Stronie Śląskie”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *