Planujesz pieszą wycieczkę do Doliny Chochołowskiej i nie chcesz kończyć jej na poziomie schroniska? Wejście na Grzesia, a następnie kontynuowanie wędrówki na Rakoń i Wołowiec to jedna z najciekawszych propozycji na dłuższą, widokową trasę w Tatrach Zachodnich.
Grześ, Rakoń i Wołowiec to trzy sąsiadujące ze sobą szczyty, które bez większych trudności można zdobyć podczas jednej, jednodniowej wycieczki. Wędrówka na Grzesia (1653 m n.p.m.), Rakoń (1879 m n.p.m.) i Wołowiec (2064 m n.p.m.) uchodzi bez wątpienia za jeden z najpiękniejszych i najbardziej panoramicznych szlaków w tej części Tatr. Trasa nie jest technicznie wymagająca, mimo to oferuje rozległe widoki na polskie i słowackie Tatry, w tym imponujący masyw Rohaczy.
Szlak rozpoczyna się na Siwej Polanie, u wylotu Doliny Chochołowskiej. Początkowo prowadzi wygodną drogą wzdłuż doliny do schroniska PTTK na Polanie Chochołowskiej. Następnie tworzy efektowną pętlę obejmującą trzy szczyty: Grzesia, Rakoń i Wołowiec. Cała trasa liczy ponad 26 km długości i zajmuje około 11 godzin marszu, dlatego najlepiej zaplanować ją jako całodniową wycieczkę.

- Dolina Chochołowska
- Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskie
- Bobrowiecka Przełęcz
- Grześ
- Rakoń
- Wołowiec
- Droga powrotna do Doliny Chochołowskiej
- Będąc w okolicy, koniecznie zobacz!
- Przydatne źródła i materiały
Dolina Chochołowska
Wyprawę najlepiej rozpocząć na jednym z parkingów u wyloty Doliny Chochołowskiej, ponieważ miejsc jest tutaj naprawdę bardzo dużo, a ceny utrzymują się na podobnym poziomie. My rekomendujemy parkowanie na jednych z ostatnich parkingów, tak by mieć potem bliżej do początku szlaku. Następnie przed wejściem do Doliny Chochołowskiej należy w kasie biletowej kupić bilety w cenie 5.5 zł/11 zł (bilet ulgowy/normalny) – stan na sezon letni 2025 r. Przed nami około 7.5 km, czyli ponad 2 godziny wędrówki dnem najdłuższej doliny w polskich Tatrach. Szlak zielony jest znaczącym odcinkiem całej trasy i choć nie jest technicznie wymagający to spacer po asfaltowej drodze może dać w kość. Opis całej trasy po Dolinie Chochołowskiej znajdziecie w oddzielnym wpisie (link na końcu artykułu).




Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskie
Po dotarciu do schroniska robimy sobie krótki przystanek na odpoczynek i jedzenie. Potem ruszamy na właściwe podejście na wspomniane wcześniej szczyty. Bez wahania zatem spod budynku Schroniska PTTK na Polanie Chochołowskiej skręcamy w lewo na szlak żółty, prowadzący na Grzesia. Według oznaczeń szlaków przejście tego odcinka zajmuje około 1,5 godziny, w trakcie których pokonujemy blisko 500 metrów przewyższenia. Już od samego początku trzeba przygotować się na dość strome podejście, które może dać się we znaki, zwłaszcza mniej doświadczonym turystom. Początkowy fragment szlaku nie zawsze zachęca wizualnie. Dominuje tu ziemiste podłoże, szczególnie po opadach deszczu. Odcinek ten potrafi być błotnisty, a woda z pobliskiego potoku miejscami przecina trasę. Mowa tu oczywiście o Bobrowieckim Potoku, który swoje źródła ma pod Bobrowiecką Przełęczą.



Bobrowiecka Przełęcz
Co ciekawe, od szlaku, którym podążamy, odchodzi krótka odnoga znakowana na niebiesko, prowadząca wprost na Bobrowiecką Przełęcz. Jeśli macie chęci i zapas energii, możecie urozmaicić sobie wycieczkę i podejść na przełęcz. To zaledwie około 10-minutowe podejście po kamiennych stopniach.
Bobrowiecka Przełęcz to wyraźna przełęcz położona pomiędzy Grzesiem a Bobrowcem, przez którą przebiega granica polsko-słowacka. Od tego miejsca każdy kolejny szczyt odwiedzany na trasie będzie już znajdował się wzdłuż linii oddzielającej nas od południowych sąsiadów.
W przeszłości z przełęczy prowadziły szlaki turystyczne zarówno na Grzesia, jak i na Bobrowiec. Zostały one jednak zamknięte ze względu na ochronę przyrody, a wejście na te odcinki jest objęte zakazem i może zakończyć się mandatem.
Mało kto wie, że dawniej na zboczach Bobrowca nie tylko wypasano owce, lecz także prowadzono wydobycie rud żelaza. Funkcjonowały tu nawet dwie niezależne kopalnie — polska i słowacka, co stanowi ciekawy fragment historii gospodarczej Tatr Zachodnich.
W innym naszym artykule można poczytać o naszej wycieczce na Bobrowiecką Przełęcz od strony Umarłej Przełęczy na Słowacji (link na końcu artykułu)



Grześ
Wracając do szlaku na Grzesia, od momentu rozwidlenia szlaków na Bobrowiecką Przełęcz poruszamy się szlakiem niebiesko-żółtym. Odcinek wydaje się być już nieco przyjemniejszy pewnie dzięki pierwszym widokom nie tylko umilającym wspinaczkę ale także zachęcającym do dalszego marszu. W miarę zdobywania wysokości pojawiają się pierwsze widoki na Dolinę Chochołowską, której dno zaczyna pozostawać daleko w tyle. Podążając dalej, z czasem zaczynamy zauważać coraz więcej kamiennych stopni i kosodrzewiny, czyli to znak że wkraczamy na wysokość około 1500 m n.p.m. Ostatni fragment podejścia jest łagodniejszy. Szczyt Grzesia, choć nie najwyższy w okolicy, oferuje wspaniałe panoramy na masyw Bobrowca, Osobitą po stronie słowackiej oraz dalszą grań prowadząca ku Rakoniowi. Tutaj mamy również do wyboru opcję wycieczki na Słowację, ale to może innym razem.





Co ciekawe, według wielkiej encyklopedii tatrzańskiej nazwa szczytu pochodzi od góralskiego słowa “grześ” oznaczającego grzbiet lub grzędę o stokach stromo opadających na dwie strony. Słowacy nazywają go “Lúčna”. Na szczycie stoi drewniany krzyż, który jest pamiątką spotkań działaczy opozycyjnych z Polski i Słowacji.
Rakoń
Z Grzesia idziemy dalej szlakiem niebieskim wzdłuż Długiego Upłazu na Rakoń, najpierw nieco w dół, a następnie pod górę wśród kosodrzewiny podziwiając widoki na polską i słowacką stronę. To około godzinny odcinek, zdecydowanie przyjemniejszy z racji występowania stosunkowo łagodnych zboczy pokrytych trawiastymi kępami kosodrzewiny.




Ze szczytu Rakonia rozpościerają się piękne widoki na góry. Na wschodzie widzimy Giewont, Ornak, Czerwone Wierchy i Świnicę. Nieco bliżej Trzydniowiański Wierch, Kończysty Wierch, Starorobociański Wierch, Jarząbczy Wierch, Łopatę i sąsiedni Wołowiec. Z kolei po słowackiej stronie możemy podziwiać Rohacze, a w dole Dolinę Rohacką z Rohackimi Stawami i schroniskiem Ťatliakova chata. Z Rakonia mamy raptem rzut beretem na następny szczyt jakim jest Wołowiec. Może się wydawać, że szczyt jest zaraz, ale to 40 min wędrówki po kamiennych schodach.




Wołowiec
To już ostatni bardziej wymagający odcinek na tej trasie. Wołowiec to król trzech dolin: Chochołowskiej, Rohackiej i Jamnickiej. Niegdyś przez polskich pasterzy nazywany Hrubym Wierchem, zaś słowacy mówili na niego “Volovec” i ta nazwa zwyciężyła i znalazła się na mapach sporządzonych przez austriackich kartografów. Z dość obszernego wierzchołka Wołowca podziwiamy wcześniej wspomniane szczyty, ale jeszcze z wyższej perspektywy. Bez wątpienie na szczególną uwagę zasługują Rohacze, które są stąd dosłownie na wyciągnięcie ręki.


Te skaliste szczyty swoim wyglądem bardziej przypominają krajobraz Tatr Wysokich niż łagodniejsze grzbiety charakterystyczne dla Tatr Zachodnich. Czerwony szlak prowadzący z Wołowca w stronę Rohacza Ostrego i Rohacza Płaczliwego bywa często określany mianem Orlej Perci Tatr Zachodnich, głównie ze względu na liczne ubezpieczenia w postaci łańcuchów oraz strome, wymagające podejścia. Wołowiec wielokrotnie dawał nam się we znaki, czy to z powodu zmiennych warunków pogodowych, czy wymagającej, kamienistej nawierzchni szlaku.




Droga powrotna do Doliny Chochołowskiej
Po zdobyciu najwyższego szczytu podczas wycieczki, Wołowca (2064 m n.p.m.), wracamy do rozwidlenia szlaków między Rakoniem a Wołowcem. Następnie podążamy zielonym szlakiem Wyżnią Chochołowską Doliną w kierunku głównej trasy w dolinie.
Szlak prowadzi po kamiennych stopniach i momentami wymaga skupienia. Szczególnie początkowy odcinek jest dość stromy, jednak z czasem trasa łagodnieje. To właśnie na tym fragmencie zielonego szlaku często można spotkać kozice i świstaki. Nam zdarzyło się kilkakrotnie usłyszeć charakterystyczny pisk świstaków. To miły akcent przy tak wymagającej wędrówce, prawda?




Samo zejście do Siwej Polany i parkingu zajmuje nam niemal 4 godziny, z czego znaczną część pokonujemy dnem Doliny Chochołowskiej. Choć najwyższe szczyty mamy już za sobą, do zakończenia wycieczki pozostaje jeszcze spory odcinek drogi. Zielony szlak łączy się z trasą prowadzącą doliną nieco poniżej schroniska, skąd czeka nas już dłuższy marsz w kierunku wylotu doliny.
Planując wycieczkę, warto uwzględnić całkowity czas przejścia trasy, aby uniknąć nieprzyjemnego zaskoczenia w przypadku zbliżającego się zachodu słońca. Dobrze jest również odpowiednio przeliczyć zapasy wody i prowiantu — to w końcu całodniowa, wymagająca wędrówka.

Oto mapa całej trasy:
Będąc w okolicy, koniecznie zobacz!
- Tatry – różne szlaki
- Czerwone Wierchy jesienią
- Giewont, Kopa Kondracka, Kasprowy Wierch
- Jaskinie Pawlikowskiego (Raptawicka, Obłazkowa, Mylna)
- Dolina Chochołowska
- Bobrowiecka Przełęcz
Przydatne źródła i materiały
Podobał Ci się wpis? Co myślisz o tym miejscu? A może masz jakieś sugestie? Koniecznie daj znać w komentarzu, to dla nas bardzo ważne! A jeśli zauważysz, że coś w artykule jest już nieaktualne, napisz do nas.

